piątek, 13 stycznia 2012

O potrzebie zmian

W swojej książce, którą niektórzy mieli okazje przeczytać napisałem w jednym z rodziałów:
Im szybciej zdasz sobie sprawę z tego, że Twoje życie w formie i treści skończyło się i musiało się skończyć tym dla Ciebie lepiej.
Niestety wielu pacjentów zachowuje się tak jakby mieli w czym wybierać, mimo tego, że nie mają.
Tygodniowo dostaję ok. 5 maili z prośbą o poradę.... wiele osób... coś słyszało, coś wie, coś by chciało stosować, ale... najlepiej, aby dać magiczną różdżkę.

Chcę, abyś coś zrozumiał. Organizm jest najcudowniejszą maszyną, jaką stworzono na Ziemii. W ciągu  seksundy wykonuje miliardy obliczeń i kalkulacji angażując związki i substancje z których istnienia nie zdajemy sobie nawet sprawy, w ciągu sekundy przez Twój rdzeń kręgowy przebiega 10 do potęgi 16 bitów informacji (1 bit to jedna litera, abyś mial wyobrażenie) !! 10 do 16 to tak jakbyś postawił liczbę 10 i dopisał 16 zer !! Twój organizm ROBI WSZYSTKO, abyś zachował zdrowie, w jego rozumieniu nazywany stanem homeostazy. Nawet jeśli traktujesz je jak śmietnik... on pracuje na Twoją korzyść. Nie narzeka, nie wysyła jęczących maili. Jedynym sygnałem, że idziesz w złym kierunku jest choroba i ból.

Niestety człowiek postanowił być mądrzejszy od Natury i w tv ogląda reklamy środków przeciwbólowych działających... 12 godzin. Oczywiście nie ma mowy o podawaniu krzemu albo kolagenu, aby odbudować stawy, bo jak boli wiadomo lepiej sięgnąć po procha. Lekarze rzadko kiedy mają pojęcie o tym jak uzupełnić i naprawić, wiedzą jak przyklepać łopatką symptomy, a co to ma wspólnego z leczeniem ?? Bez komentarza.

W dodatku nasze ciało sprzężone jest z psychiką, która ma ogromny wpływ na zdrowie człowieka.
W życie wchodzimy z programami na życie podarowanymi nam w spadku po rodzicach i społeczeństwie, którego zadaniem jest urobić Cię na jednsotkę... uspołecznioną. Tych, którzy za młodu naruszają granice społeczne nazywa sie degeneratami albo agnegatami i innymi -atami. Oczywiście później społeczeństwo nie pamięta, że to oni najczęściej odnoszą sukces właśnie dlatego, że mieli odwagę BYĆ INNI. Stara maksyma głosi "Robiąc to, co inni, będziesz miał to, co inni". I niestety w kwestii zdrowia pracuje to idealnie.
"Przecież w telewizji nie mówili...", "Lekarz by powiedział..." - znasz to skądś.

I tak idąc przez życie, wykonujemy programy i schematy nie zastanawiając się po co i dlaczego. Czasami docierają do nas stwierdzenia, aby "żyć świadomie", ale "nie mamy czasu" aby cokolwiek z tym zrobić.
I tak brnąc w kałabanię realizując cudze najczęściej, a nie własne pomysły na życie.... ciało zaczyna krzyczeć, najpierw cichutko, później głośniej osiagając kolejne ekstrema, aż pojawia sie choroba.

Niewielu rozumie - szczególnie w obliczu choroby nowotworowej - że ZMIANA JEST WYMAGANA. Co tzn w praktyce ? To znaczy, że powinieneś przeanalizować swoje dotychczasowe życie i zobaczyć, CO w nim NIE GRAŁO. CO CIę doprowadziło do onkologa !! Być może nie radzisz sobie z wyrażaniem emocji złości, gniewu etc, może siedzisz w toksycznym związku "bo w tym wieku mnie już nikt nie zechce", może masz pracę w której dawno przestałaś się realizować, ale w myśl zasady "ciasne, ale własne" tkwisz, być może gdzieś na dnie dałeś sie wbić w poczucie winy, ktoś Cię zranił, skrzywdził i nie wybaczyłeś.... TO TWOJA PRACA DO WYKONANIA !! NIKT TEGO ZA CIEBIE NIE ZROBI ! Nie ma powodów, aby pomstować do Boga "dlaczego jaaaa". A co zrobiłeś do tej pory, aby choroba Cię ominęła ? Stosowałeś dietę ? No nie. Sport ? No nie. Higiene psychiczną ? No nie. Więc do kogo masz pretensje ?


Pewna Pani mi napisała, że gdyby możliwość wyciszenia o której piszę byłaby taka prosta, ale ona "MUSI się przejmować rodziną" Zatem po pierwsze: wiedz, że NIC nie musisz, a tylko możesz. Włącznie z chodzeniem do pracy i gotowaniem mężowi zupy. NIE MUSISZ ! Takie jest Twoje postanowienie, które ZAWSZE możesz ZMIENIĆ !! Po drugie... rodzina powinna zrozumieć lub uszanować sytuację w której się znajdujesz, bo tu chodzi w końcu o Twoje ŻYCIE, już nawet nie o zdrowie. Jeśli tego nie rozumieją, to 1- czas coś postanowić i zrobić dla siebie stawiając jednak siebie na pierwszym miejscu, 2- tkwić dalej w wyniszczających relacjach, które doprowadziły Cie do miejsca w którym jesteś. 

Rozumiem, że chcesz być dobrą matką, ale co komu po dobrej matce, jeśli za chwilę wyląduje pod morfiną ?
Tak, jestem okrutny, ale niestety beton kruszy się powoli. Reorganizacja zadań i obowiązków jest możliwa prawie zawsze. Chyba, że ktoś nie chce...

Zrozum... nowotwór jest chorobą WIELOPŁASZCZYZNOWĄ. Niestety najtrudniej zmienic przyzwyczajenia psychiczne, mieć odwagę zajrzeć do zatwardziałych emocji i... puścić. Tak, ja tego dokonałem, bo chciałem żyć. Czasami trudno sie pogodzić z koniecznością zmiany, ale TAK JEST. Nie, nie musisz nic robić, ale gdzie to CIę zaprowadzi ? a co jest zlego w tym, aby nadać życiu nowy bieg ? bo ne umiesz ? bo nie wiesz jak ? są terapeuci, psychologie, psychoonkolodzy, trudne ? i zobacz ile wymówek czasi się pod każdym "nie wiem".

Przepraszam za kolejny długi tekst, ale chciałem Ci to po raz kolejny powiedzieć.

Jeżeli zainteresowała Cię treść tej wiadomości, zaprenumeruj ten blog i bądź na bieżąco! Wiadomości będą przychodziły na Twoją skrzynkę pocztową :) Jeżeli posiadasz konto na którymś z portali społecznościowych, podziel się tą informacją ze znajomymi :) Poniżej masz odpowiednie wtyczki.

czwartek, 12 stycznia 2012

Porady żywieniowe znalezione w Ewangeliach

Być może będzie to dla Ciebie zaskoczeniem, co napiszę, ale wbrew pozorom w tekstach okołokanonicznych można znaleźć ciekawe uwagi dotyczące sposoby odżywiania zgodnego z "Prawem Boskim".
Wersja tzw. Biblii Tysiąclecia nie zawiera ich aż tak wiele, a bynjemniej nie są skomasowane, ale teksty apokryficzne, czyli wyłączone z tzw. oficjalnego katalogu już tak.

Jednym z takich dokumentów jest Esseńska Ewangelia Pokoju.

Esseńczycy byli sektą (tu w odmiennym niż dziś rozumieniu), czyli społecznością wykazującą się specyficznymi poglądami i stylem życia. W dawnych czasach mianem "sekty" określano po prostu zamkniętą społeczność w odróżnieniu od grupy dodającej do definicji uzależnienie emocjonalne. Żyli na uboczu (podobnie jak dzisiejsi Amisze), zachowywali celibat, unikali kontaktu ze Świątynią, przykładali dużą wagę do rytualności. Naukowcy do dziś spierają się czy należał do nich Jezus.

Ale spokojnie, nie zamierzam nikogo zmieniać, ani nawracać, wierz w to co chcesz pod warunkiem, że sprzyja to Twojemu Zdrowiu i Szczęściu. Potraktuj to po prostu jako kolejną lekturę otwierającą Umysł.

Inna sprawa jest taka, że przeczytanie chociażby apokryfów albo Zwojów z Morza Martwego otwiera BARDZO oczy i rzuca światło na wiele aspektów religii odnośnie których do tej pory (akurat mi) nie chciano lub potrafiono dać wyjaśnienia a jakiekolwiek wątpliwości nie mogły mieć miejsca. Na szczęście mamy internet. Gdybyś miał ochotę polecam Ci gorąco "V Ewangelię" oraz Zwoje znad Morza Martwego. Na Discovery emitowali nawet film "Ewangelia Judasza" - może też udałoby się to znaleźć.
Jeśli dobrze uważałeś na lekcjach historii to wiesz, że obecny tekst Biblii był poprawiany i komentowany na Soborze zwołanym przez Cesarza Konstantyna V przez zespół korektorów i komentatorów. Komentować pozwalam do woli, ale korygować to już nie.

W tekstach, których za chwilę wysłuchasz jest (dla mnie) coś niezwykłego. Pozytywnie, abyś nie pomyślał... :) Dla mnie (ze względu na obecną wiedzę o żywieniu) składają się one w pewną całość. Pomijając archaiczny i metaforyczny język, moją uwagę przykuło porównanie nawyków, jakie nabiera człowiek pod wpływem pożywienia do "pokus szatana". Mówią o tym też hinduscy nauczyciele jogi, iż pewne rodzaje pożywienia są w gunie pasji oraz ignoracji, co znaczy, że wywołują specyficzne stany emocjonalne, które po prostu joginowi nie służą. OBECNA nauka potwierdza fakt, że ludzie spożywający mięso wykazują więcej agresji w sytuacjach stresowych niż wegetarianie :)) Ci ostatni są z kolei bardziej skoncentrowani i cierpliwi, pięknie się układa, co ? :) Oraz być może zaskoczę Cię, ale jest także w nich mowa o... lewatywach :)) jako sposobach na oczyszczenie umysłu i duszy :) oraz postach !!! Narrator mówi, aby pościć "7 razy 7 dni", a przecież Adwent liczy sobie dni 40 !

I znowu się rozgadałem... zapraszam gorrrrrrąco do wysłuchania, bo zima idzie :))

WERSJA AUDIO
cz 1
http://w415.wrzuta.pl/audio/2rY5lK3ePTO/essenska_ewangelia_pokoju_jezusa_chrystusa_cz1_2
cz 2
http://w415.wrzuta.pl/audio/9Vfj8SWILT2/essenska_ewangelia_pokoju_jezusa_chrystusa

Dzięki Aniołkom z Krakowa :) okazało się, że Wawel (producent, a nie zamek heh) wypuścił na rynek czarną czekoladę z 90% zawartościa kakao ! pyyyycha, polecam ! Nie będziesz musiał kupować w aptece preparatów magnezowych i jest bezpieczna dla pacjentów :)

Jeżeli zainteresowała Cię treść tej wiadomości, zaprenumeruj ten blog i bądź na bieżąco! Wiadomości będą przychodziły na Twoją skrzynkę pocztową :) Jeżeli posiadasz konto na którymś z portali społecznościowych, podziel się tą informacją ze znajomymi :) Poniżej masz odpowiednie wtyczki.

piątek, 6 stycznia 2012

Szczepienia przeciwko HPV - nie dziękuję.

Francuscy lekarze żądają wycofania szczepionek HPV z użycia we Francji i Europie, argumentując, że jest ona nieskuteczna w zapobieganiu rakowi szyjki macicy, raczej działa rakotwórczo, jest przy tym silnie toksyczna i zabójcza. Ich niezależne obserwacje pokrywają się z amerykańskimi danymi w bazie VAERS. (VAERS podaje, że w USA zgłoszono 108 zgonów po tych szczepionkach, co znaczy, że mogło ich być do 10 do 100 razy więcej.) Jeśli zostanie ona wycofana w Europie Zachodniej można oczekiwać, że producenci będą jeszcze bardziej agresywnie wymuszać szczepienia HPV w krajach Europy Wschodniej i innych biedniejszych krajach. Już dziś usilnie promuje się stosowanie tych szczepionek także u chłopców, choć nie mają oni macic, ale zarobić na nich można.
Polska ze swym totalitarnym systemem przymusowych szczepień jest idealnym poligonem doświadczalnym i źródłem zysków dla karteli farmaceutycznych. Ich ofiarami są niestety bezbronne dzieci.
 http://vactruth.com/2011/12/18/medical-doctors-hpv-vaccines



Powikłania po szczepionkach HPV zgłoszone do VAERS w USA. (Liczby zgłoszone stanowią od 1 do 10 % wszystkich prawdopodobnych przypadków, więc powinny być pomnożone przez 10 lub 100). Z danych tych widać, że podstępnie szczepi się tymi szczepionkami także niemowlęta i dzieci do 5 r życia, choć oficjalnie sa one przeznaczone dla nastolatek.
Firma Merck (producent szczepionki HPV, Gardasil/Silgard) kilka lat temu wycofała z użycia swój lek przeciwzapalny Vioxx, po tym kiedy zabił on kilkadziesiąt tysięcy osób, choć wiedziała o toksyczności tego preparatu od początku jego wprowadzania. Ile dzieci musi zabić lub trwale okaleczyć Gardasil, żeby został wycofany z rynku?


http://www.naturalnews.com/027582_Merck_Vioxx.html


Jeżeli zainteresowała Cię treść tej wiadomości, zaprenumeruj ten blog i bądź na bieżąco! Wiadomości będą przychodziły na Twoją skrzynkę pocztową :) Jeżeli posiadasz konto na którymś z portali społecznościowych, podziel się tą informacją ze znajomymi :) Poniżej masz odpowiednie wtyczki.

niedziela, 1 stycznia 2012

Na dobry początek... dobry film :) z dedykacją dla naszych Pań :)

Najpierw kolejna szklanka zimnej wody dla tych, którzy maja jeszcze wątpliwości...



A teraz rodzynek... nie udało się przeprowadzić poprzednio webinaru z tego tematu, ale ponieważ Życie nie lubi pustki... proszę :))



DZIĘKUJĘ CI ZA CAŁY MINIONY ROK !
Dziękuję, że czytasz Nasze posty,
Dziękuję, że wierzysz w lepsze jutro,
Dziękuję, że masz odwagę odkrywać Swoją Siłę wbrew temu, co wciskają Nam dookoła,
Dziękuję, że w ogóle masz odwagę Wierzyć, gdy inni dawno się poddali,
i Dziękuję, że nadal masz odwagę śnić Sen o Swoim Lepszym Życiu budząc się do Niego każdego dnia, gdy inni utknęli w Matrixie, który ktoś dla nich zaprogramował.
Jesteś Niesamowity i Bardzo w Ciebie Wierzę !

Jeżeli zainteresowała Cię treść tej wiadomości, zaprenumeruj ten blog i bądź na bieżąco! Wiadomości będą przychodziły na Twoją skrzynkę pocztową :) Jeżeli posiadasz konto na którymś z portali społecznościowych, podziel się tą informacją ze znajomymi :) Poniżej masz odpowiednie wtyczki.

niedziela, 25 grudnia 2011

Opowiem Ci bajkę... w ten świąteczny czas.

 Dawno, dawno temu, a może wcale nie tak dawno... daleko, daleko za siedmioma górami... a może wcale nie tak daleko... rosły sobie Trzy Drzewa. Każde z nich było wyjątkowe, tak jak Ty i każde mając marzenia modliło się do Boga.
Pierwsze z nich modliło się takimi słowy: "Boże, spraw, aby stało się tak, że gdy przyjdą drwale i mnie zetną, aby zrobiono ze mnie piękną skrzynię do której włożą Największy Skarb Świata i będą przychodzili ludzie i monarchowie i wszyscy będą ten skarb podziwiali, a ja będę dumne, że noszę go w sobie.
Drugie drzewo modliło się tak: "Boże, spraw, aby stało się tak, że gdy przyjdą drwale i mnie zetną, zrobią ze mnie piękną łódź na której będzie pływał Największy z królów wraz ze swoją świtą i będę takie dumne, że niosę kogoś tak Wielkiego w sobie.
Trzecie drzewo modliło się tak: "Boże, a ja Ciebie proszę, aby mnie nie ścinano, bo chcę być jak najbliżej Ciebie".

Przyszli drwale i ścięli wszystkie Trzy Drzewa.

Z drewna pierwszego drzewa zrobiono mały żłób i umieszczono w ciemnej szopie. Były tam zwierzęta, brzydko pachniało, a zamiast Króla podawano w nim zwierzętom paszę. I smutne było drzewo, że Bóg nie wysłuchał jego modlitwy.
Z drugiego drzewa zrobiono rybacką łódź z której łowiono ryby, również brzydko pachniało i nie było widać ni śladu króla. I smutne było drzewo, że Bóg nie wysłuchał jego modlitwy.
A trzecie drzewo, to które nie chciało być ścięte, pocięto na kawałki i postawiono w ciemnej szopie. I smutne było drzewo, bo Bóg nie wysłuchał jego modlitwy.

Pewnego razu do małej szopy w której stał ów żłóbek weszło młode małżeństwo. Ona była ciężarna i porodziła syna, bo nie było dla nich miejsca w gospodzie. Położono dziecko w żłóbku na sianie i cuda zaczęły dziać się dookoła. Na niebie pojawiła się jaśniejąca gwiazda, przyszli pastuszkowie oddając dziecięciu pokłon i przyszli Trzej Monarchowie przynosząc w darze złoto, mirrę i kadziło. I wiedziało drzewo, że nosi w sobie Największy Skarb i było szczęśliwe, że jego modlitwa została spełniona.

Jakiś czas później na łódź zrobioną z drugiego drzewa wszedł młody mężczyzna wraz z innymi ludźmi, wypłynęli na połów, a gdy zerwała się burza on jej rozkazał się uciszyć, a ona go posłuchała. I wiedziało drzewo, że niesie w sobie Największego z Królów i było szczęśliwe, że jego modlitwa została spełniona.

Z trzecim drzewem domyślasz co się stało... zbito z niego krzyż i wręczono go mężczyźnie idącemu na Golgotę. Tam go ukrzyżowano, a w ostatniej godzinie rozdarło się niebo i zapłonęło blaskiem błyskawic i dało się słyszeć trzykrotne "Elohim" i wiedziało drzewo, że bliżej Boga już być nie może.

Morał z tej bajki jest taki:
- wszystko w Twoim Życiu ma Swój Czas,
- za każdym razem, gdy narzekasz być może w ten sposób Bóg spełnia Twoje marzenia.


A Słowo ciałem się stało... i myśl przybrała fizyczną postać. Tak jak to robisz codziennie.
:x


Jeżeli zainteresowała Cię treść tej wiadomości, zaprenumeruj ten blog i bądź na bieżąco! Wiadomości będą przychodziły na Twoją skrzynkę pocztową :) Jeżeli posiadasz konto na którymś z portali społecznościowych, podziel się tą informacją ze znajomymi :) Poniżej masz odpowiednie wtyczki.

piątek, 23 grudnia 2011

Nie złożę Ci życzeń

Drogi Czytelniku Przyjacielu,

Nie złożę Ci dziś życzeń, abyś nie pomyślał, że w taki szczególny
sposób myślę o Tobie tylko raz w roku.
Nie złożę Ci dziś życzeń, abyś wiedział, że jesteś dla mnie Kimś
Ważnym i często o Tobie myślę... nie tylko Dzisiaj,
Nie złożę Ci dziś życzeń, bo nie chcę odzywać sie tylko raz w roku,
ale mieć z Tobą kontakt.
Nie złożę Ci dziś życzeń, bo zawsze życzę Ci Wszystkiego, co
Najlepsze, nie tylko Dzisiaj.
Nie złożę Ci dziś życzeń, abyś wiedział, że w ten sposób też można :)
bez poczucia winy.
Nie złożę Ci dzis życzeń, bo wiem, że to, co Nas łączy (jakkolwiek to
dziwnie brzmi :)) nie wymaga specjalnych okazji, aby "to coś"
podtrzymać.
I Nie złożę Ci dziś życzeń, bo w Nowym Roku będziemy mieli jeszcze
wiele okazji aby to zrobić, wszak Nowy Rok trwa cały Rok :))
I Nie złożę Ci dziś życzeń, bo... czasami Cisza potrafi wyrazić więcej
niż tysiąc słów.

Ale wiedz, że bez względu na to, że nie dostaniesz dziś życzeń ode
mnie - oczami wyobraźni widzę Ciebie żyjącego w Zdrowiu, Miłości, Obfitości i Spokoju przepełnionego Radością z Małych Chwil oraz Świadomością tego, że całą resztę można kupić, dostać lub nauczyć się.

Przytulam Cię mocno do Serca
Grzegorz


PS.
Pamiętaj, że jutrzejszy dzień jest raz w roku. Jeśli chcesz coś załatwić ze swoją podświadomością umów się na intencjonalny post, że np "do wieczora nie wypiję kawy, ale za to....". I pamiętaj proszę o starym, choć już coraz rzadziej praktykowanym zwyczaju śpiewania kolęd, a symboliczny talerz dla wędrowca niech znajdzie swój wyraz choćby w kromce chleba, którą wręczysz komuś na dworcu lub pod kościołem. W naszym świecie pokarmu wystarcza dla wszystkich, tylko jest źle dystrybuowane, bo po prostu komuś na tym zależy..

Tekst jest mojego autorstwa AD2010 i zezwalam na jego kopiowanie.

Jeżeli zainteresowała Cię treść tej wiadomości, zaprenumeruj ten blog i bądź na bieżąco! Wiadomości będą przychodziły na Twoją skrzynkę pocztową :) Jeżeli posiadasz konto na którymś z portali społecznościowych, podziel się tą informacją ze znajomymi :) Poniżej masz odpowiednie wtyczki.

wtorek, 13 grudnia 2011

Odbyłem daleką podróż... z korzyścią dla wszystkich :))

Witam po krótkiej przerwie,

W czasie, gdy tęskniliście za mną :P odbyłem podróż z moim kolegą za wielkie góry do Chin.
Tak, tych Chin :)


Tłumacząc, wspierając i będąc towarzyszem podróży dowiedziałem się kilku ciekawych rzeczy. Szpital w którym kolega zażywał zdrowotnych ziółek mieści się w Tianjin, miasteczko ma zaledwie 13 mln ludzi :)) 120 km pod Pekinem. Do Pekinu... kolejka jedzie zaledwie... 25 min :) Gdyby nasi mózgowcy byliby tak sprytni możnaby pracować we Wrocławiu a mieszkać w Zielonej Górze.


Kolega leczył się onkologicznie w związku z czym i ja zaczerpnąłem informacje, które mogą wykorzystać chętni na wyjazd, gdy nasi lekarze bezradnie rozłożą rączki albo i wcześniej.
Pokłoniłem się Wielkiemu Wodzowi :) - poniżej słynne mauzoleum z kolejką chińczyków pragnących oddać hołd.

Na szczęście naprzeciwko znajduje się słynne Zakazane Miasto, czyli ostatnia siedziba nieżyjącego już Cesarza Chin.
Zdobienia zwieńczające dach.

Przyznaję, że leczenie raka w Chinach stało się faktem. Swoimi metodami wyprzedzają nas o jakieś 10 lat. Sam fakt, że w kroplówkach podają chińskie zioła, grzyby i wyciągi roślinne już o czymś świadczy. Chociaż znają też oczywiście medycynę kliniczną. Co ciekawe w trakcie studiów medycznych jeden z przedmiotów nosi nazwę "medyczna dieta" :)) ale ponieważ medycyna chińska od zawsze różniła się od naszej tak więcej dopuszczają W OBRĘBIE dobranej diety, jeśli jest taka potrzeba, jedzenie również mięsa, ale nie każdego.
Ale temu poświęcę osobny post niedługo.

Starzy chińscy lekarze doceniają rolę energii CHI (czyt. czi) w organizmie. Podobnie jak hinduscy spece od ayurvedy - rolę prany, czyli dosłownie energii życiowej. Choroba to nic innego jak zablokowanie przepływu życiodajnej energii Chi w organizmie. Dlatego używa się AKUpresury i AKUpunktury, czyli masowania i nakłuwania punktów AKU, czyli punktów łączących kanały przepływu energii chi oraz ją transportującą.
Na ludzkim ciele są minimum dwa takie miejsca z kumulacją receptorów energii Chi.
To ucho oraz stopy. Tęsknię za czasami, gdy można było kupić fakirki, ale widać albo byliśmy za zdrowi albo nie potafiliśmy docenić masażu stóp to je wycofano. Gdyby ktoś takowe widział poproszę 1 szt rozmiaru 43 :) Tak jak w Naturze wszystko dąży do równowagi, tak w ludzkim ciele wszystko powinno być w równowadze - biologia nazywa to stanem HOMEOSTAZY. Chińczycy rozpatrują to pod kątem wychłodzenia / nagrzania organów wewn. oraz przeplatających się aspektów męskiego i żeńskiego czyli Yin i YANG.

Chińczycy upatrują również w POŻYWIENIU rolę leczenia i zachowaniu zdrowia, dlatego bardzo rzadko można spotkać widok osoby z hamburgerem w dłoni na ulicy, choć jest oczywiście McKwak i pizzeria.
Ale chińczycy celebrują jedzenie. Jedzą ogromne ilości gotowanych potraw. Ryby można zamówić z akwarium stojącego w barze.





Z chińską kuchnią nierozerwalnie związane jest Gotowanie wg Pięciu Przemian uwzględniające 5 żywiołów będących odzwierciedleniem ludzkiej natury. Mam nadzieje, że uda mi się kogoś namówić na webinar z tego tematu.
Jak się okazuje, WYMIERNYM efektem pożywienia powinno być... nasze samopoczucie :) JEŻELI po posiłku czujesz się śpiący, ociężały, masz zamuloną głowę... przykro mi, ale źle zbilansowałeś posiłek i Twoje chi zalega gdzieś w dolnych partiach. Zresztą to ogromny temat, więc nie zmieszczę tego tu.

Jeżeli z jakiegoś powodu nie widzisz zdjęć - odwiedź bloga.
Do poczytania :) 7 godz różnicy czasu daje w kość :)

Jeżeli zainteresowała Cię treść tej wiadomości, zaprenumeruj ten blog i bądź na bieżąco! Wiadomości będą przychodziły na Twoją skrzynkę pocztową :) Jeżeli posiadasz konto na którymś z portali społecznościowych, podziel się tą informacją ze znajomymi :) Poniżej masz odpowiednie wtyczki.