czwartek, 31 grudnia 2009

Rak JEST uleczalny! - Grzegorz jest już zdrowy.

Przed 16 miesiącami u Grzegorza, mojego dobrego znajomego wykryto wielkiego chłonniaka w przestrzeni między sercem a płucami. W ciągu tygodnia trafił on do Centrum Onkologii na Ursynowie i przez następne pół roku przeszedł przez 6 cykli chemioterapii. Przyszedł do szpitala z chłonniakiem i opuścił szpital z chłonniakiem – dużo mniejszym niż na początku, ale wciąż z chłonniakiem. Chemioterapię oficjalnie zakończono w kwietniu 2009 roku, Grzegorz jednak sam kontynuował leczenie nowotworu kilkoma terapiami alternatywnymi, które rozpoczął będąc jeszcze w szpitalu.


Przed dwoma tygodniami dostałem od niego sms-a o następującej treści: "Wynik PET czysty jak łza :)))))))) Nie stwierdzono żadnych zmian rozrostowych i ognisk zapalnych :))))) BĘDĘ ŻYŁ!!!". Innymi słowy oznacza to, że jego nowotwór rozpłynął się, znikł, przestał istnieć. Potwierdziło to jedno z najbardziej precyzyjnych badań znanych współczesnej medycynie.

Przed tygodniem spotkałem się z nim osobiście. Wyglądał znakomicie choć jego system odpornościowy jest wciąż bardzo osłabiony. Jest to skutek i nieuchronne następstwo chemioterapii. Liczba białych krwinek wynosi obecnie 1000/mm3 (norma to 4-10 tys.). Patrząc jednak na jego chęć do życia i wolę powrotu do doskonałego zdrowia ośmielam się rokować, że przy wsparciu odpowiednimi ziołami, dolna granica normy leukocytów powinna zostać osiągnięta w ciągu kilku tygodni, a maksymalnie trzech miesięcy.

Grzegorz mówi, że czuje się tak, jakby otrzymał nowe życie. Wystarczył mu tylko rok by uporać się z zaawansowanym i trudnym nowotworem złośliwym. Pokonał chorobę uznawaną za niewyleczalną. To był dla niego bardzo owocny w doświadczenia rok. Rok bardzo przyjemnej pracy z własną świadomością. Obecnie pisze on książkę w której usiłuje przedstawić wszystkie swoje doświadczenia z całego okresu leczenia. Prawdopodobnie wkrótce założy również blog.

Gdybym miał w kilku słowach odpowiedzieć na pytanie: "Dlaczego Grzegorz wyzdrowiał tak szybko?" bez wahania rzekłbym: - Ten młody człowiek przepełniony był pełną wiarą w swoje własne wyzdrowienie i ogromną chęcią rozpoczęcia nowego, przepełnionego szczęściem życia. Cały czas starał się jak mógł zachować właściwą dietą, nawet w warunkach szpitalnych, wspomagał leczenie suplementami diety, pestkami moreli, pestkami jabłek. Był on świadomy zasad działania procesu samoleczenia. Świadomie i intencjonalnie wspierał cały swój organizm i wszystkie komórki w procesie powrotu do zdrowia doskonałego.

Rak jest wyleczalny!!!


W pewnym sensie choroba Grzegorza miała ogromny wpływ również na mnie. Nowotwór stał się dla mnie intrygującym wyzwaniem. Bardzo chciałem aby Grzegorz wyzdrowiał. Jego doświadczenie było ogromnym impulsem do tego bym sam bardzo poważnie i wnikliwie zainteresował się tą chorobą, oraz wszelkimi metodami leczenia nowotworów, ze szczególnym naciskiem na metody naturalne i alternatywne. Interesowały mnie przede wszystkim przypadki kompletnych reemisji, całkowitych wyleczeń. Szybko zrozumiałem mechanizm, który prowadzi do śmierci pacjenta. Daleko bardziej jednak interesował mnie mechanizm który powodował całkowite wyzdrowienie, nawet tych pacjentów, którzy "skazani zostali" na śmierć, i wobec których wyczerpane zostały wszelkie możliwości konwencjonalnego leczenia.

Poznałem ten mechanizm, doświadczyłem go osobiście i dogłębnie zrozumiałem... Rak jest chorobą tak samo wyleczalną jak wiosenny katar i tak samo śmiertelną jak wiosenny katar... Owszem, statystyki mówią co innego, ale tylko dlatego, że ogół społeczeństwa wciąż żyje w niewiedzy i panicznym strachu przed chorobą, śmiercią, zmianą. Nasze dzieci wciąż jeszcze nie są uczone w szkołach podstawowej, prostej wiedzy o stylu życia i myślenia prowadzącego do stanu doskonałego zdrowia, spokoju i szczęścia.

Wspaniale jest obserwować pozytywną zmianę, doświadczać jej i być jej częścią.

* * * * * * * * * * * * * * * *
Jeśli chcesz otrzymywać na bieżąco nowe artykuły publikowane na tej stronie, wpisz swój e-mail do poniższego formularza. Twój adres nigdy nie zostanie przekazany osobom trzecim i w każdej chwili będziesz mógł zrezygnować z subskrypcji.


Google Groups

Subscribe to "Rak jest uleczalny!" - subskrypcja blogu

Email:


Visit this group

27 komentarzy:

  1. Cieszę się bardzo z powrotu do zdrowia Grzegorza. Zastanawia mnie,na jakim etapie byłoby jego zdrowie gdyby nie brał chemii.Obawiam się,ze ta trucizna może byc powazna przeszkoda w dojściu do pełnego zdrowia. Wierzę,że szybko usunie to świństwo z organizmu.
    pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. heh, dopiero teraz spojrzałam na "czytaj także" :D
    jak rozumiem, to jest odpowiedz na moje pytanie :D

    OdpowiedzUsuń
  3. "Poznałem ten mechanizm, doświadczyłem go osobiście i dogłębnie zrozumiałem... Rak jest chorobą tak samo wyleczalną jak wiosenny katar i tak samo śmiertelną jak wiosenny katar..."
    Bardzo ciekawy i pozytywny blog, oby wiecej bylo takich w internecie.
    Mnie niewiele osob wierzy, ze rak i inne tak zwane "nieuleczalne" choroby jak np. AIDS sa tak naprawde uleczalne.
    Bylam pielegniarka, wierzylam we wspolczesna medycyne i wszystko zmienilo sie 3 lata temu gdy poznalam ludzi, ktorzy z choroby nowotworowej wyleczyli sie sama dieta. Sama wczesniej rowniez bylam bardzo chora i zaden lekarz nie umial mi pomoc. Zastosowalam diete (wykluczylam mieso, cukier, gluten, wszystko co przetworzone chemicznie). I chwala Jedynemu Bogu, czuje sie swietnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anno bardzo jestem ciekaxa Txojej historii. J xłasnie jestem na poczatku diety - z poxodu guzka zloslixego x piersi. Chcialabym poznac kogos, kto rzeczyxiscie xyszedl z raka dzieki diecie.
      exentualnie prosze o kotnakt na remy.mincha@wp.pl
      pozdraxiam

      Usuń
  4. Skąd wziąć odpowiednie jądra pestek moreli? Czy taka zwykła morela nadaje się?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można dostać przez internet (ale także z zdrowej żywności. Dobrze gdy są Syrii i posiadają certyfikat. Podobno ważne są tylko 3 miesiące, tak czytałam. Później już nie działają.

      Usuń
    2. Zgodnie z informacjami o B17 na stronie http://www.worldwithoutcancer.org.uk/faq.html
      "P. Jak przechowywać nasiona, gdy są one bez łupiny?

      Można przechowywać nasiona w nieskończoność, jeśli są trzymane w szczelnych i chłodnych warunkach. Jeśli nie trzymamy ich w lodówce Witamina B17 nie ulegnie pogorszeniu, ale nienasycone kwasy tłuszczowe staną się zjełczałe po kilku miesiącach."

      Usuń
  5. Po pierwsze, jesli odpowiedz ma do Ciebie dotrzec, ZOSTAW SWOJEGO MAILA. Po drugie poczytaj 3 ostatnie posty, tam jest wszystko wyjasnione.
    Zycze przyjemnej lektury.

    OdpowiedzUsuń
  6. Kto chce wziąć sprawę swego zdrowia w swoje a nie bezdusznej i trującej "Medycyny" ręce, niech zainteresuje się Germańską Heilkunde. To medycyna przyszłości. Genialny lekarz niemiecki (wypędzony z kraju, gdzie groziło mu więzienie i wiele zamachów na jego życie) odkrył PIĘĆ praw biologicznych, rządzących zdrowiem i chorobami żywych organizmów. Jego medycyna TEŻ wskazuje, że RAK JEST ULECZALNY a nawet RAK ZNIKA SAM! Trzeba tylko rozwiązać swój lub swoje konflikty biologiczne, bowiem człowiek, istota żywa, to JEDNOŚĆ psychofizyczna a w mózgu zakodowane są Celowe Programy Natury sterujące chorobą i zdrowieniem w zależności od okoliczności konfliktów biologicznych, jakie człowiek w swym życiu przeżywa.

    OdpowiedzUsuń
  7. Kochani zapobiega rakowi i leczy raka witamina B17 za którą człowiek siedzi we więzieniu mimo petycji wyleczonych z raka osób.Jest ona w głównie w pestkach moreli.Można je kupić w sklepach ze zdrową żywnością.Można też kupić gotowy specyfik w internecie.Obejrzyjcie na YT historię pana który wynalazł tę metodę i wypróbował na sobie,jest zdrowy a teraz go zamknęli,bo jest niewygodny...Powodzenia i powiedzcie wszystkim chorym na raka...

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja też wierzę, że rak jest uleczalny poprzez naturalne metody, poprzez siły własnego organizmu. Jednak moim zdaniem większość osób, które tu piszą raka nie miały. Mam też takie przeczucie, że rak rakowi nierówny bo mają go już noworodki. Trudno tutaj mówić o uzdrawianiu psychiki czy wpływu jedzenia i otoczenia na powstanie raka u dzieci - chociaż kto wie... Brakuje lekarzy, którzy podjęliby się pisania takich blogów. Aby były bardziej profesjonalne. Aby były na nich historie ludzi, którzy się leczą np. terapią Gersona. Moje pytanie do autora bloga - czym się kierujesz przy wyborze metod, sposobów leczenia raka - dlaczego o niektórych piszesz a o innych nie? I teraz najgorsze z możliwych pytań:-) - czy Twój blog nie jest głównie w celach zarobkowych?

    OdpowiedzUsuń
  9. Chętnie odpowiem na te pytania, bo mnie wkurzyłaś swoją ignorancją i brakiem jakiejkolwiek chęci, aby poczytać tego bloga dalej. Ale rozumiem, że lepiej włożyć szpile, niż się trochę wysilić.
    1- Tak, nie wiadomo, dlaczego już noworodki są chore, chociaż dr Ashkar próbował to wyjaśnić. Poza tym istnieją również przyczyny czysto duchowe do których wglądu nie mamy.
    2- Jeśli ten blog jest dla Ciebie mało profesjonalny ZACZNIJ SAMA PISAĆ :) Obecnie znam lekarzy, którzy się Obudzili, ale nie maja czasu i nie chce im się walczyć z wiatrakami.
    3- Czasami są historie ludzi, którzy stosują WYŁĄCZNIE METODY NATURALNE, ale do tego jak powiedziałem trzeba się wysilić i trochę bloga poczytać. Poza tym nowotwór to taka przypadłość, która wycina ze społeczności, więc człowiek po prostu zamyka się w sobie. I tu także wykazałaś totalną ignorancję. Trudno.
    4- Przy wyborze metod kieruje się 1) podstawami naukowymi, 2) zdrowym rozsądkiem, 3) zastosowaniem na sobie. Więc jeśli znasz metodę, którą WARTO polecić powiedz.
    5- Odnośnie kwestii zarobkowych, Życzę Ci, abyś w ciągu 2ch lat pomogła tylu osobom co ja, to wtedy dam Ci prawo zabierać głos w tej sprawie. Póki co rzygać mi się chce, bo tzn, że wcale nie interesowało się co było napisane dalej.

    Ale doczekałaś sie publikacji komentarza, brawo.

    OdpowiedzUsuń
  10. Droga Kolczykowa, z powodu sprzeczności treści komentarza z zasadami Twój komentarz nie zostanie opublikowany. Mam dość osób, które wpadają i wrzucają inwektywy, ale ustosunkuje się do Twojej wypowiedzi.
    1- ja również cenię forum glejaka, ale czy jedno forum jest bardziej lub mniej profesjonalne - cóż zrobić, Ty oceniasz tak, a 1000 odwiedzin mojego bloga dziennie ocenia inaczej. Nie puszę się do momentu, gdy ktoś nie wpada i wrzuca śmierdzącego jaja (to odnośnie Twojej ostatniej zjadliwej wypowiedzi), ale rozumiem, że masz potrzebę projekcji złości, które w Tobie siedzą w postaci choroby mamy. Niestety na takie zachowanie nie pozwalam.
    2- Jeśli nie masz ochoty umieszczania u siebie reklam, droga wolna. Książki na blogu istnieją z jednego powodu: LUDZIE W POLSCE NIE CZYTAJĄ !! czytają coraz mniej, a o zdrowiu dowiadują się dopiero w momencie, gdy lekarz bezradnie rozkłada ręce. DLATEGO SĄ TU KSIĄŻKI !! I nie widzę powodu dla którego na tym blogu ma ich nie być, w szczególności osławionego Antyraka. I po ostatnie, ludzie są leniwi, dlatego wszystko mają tu podane na tacy.
    3- Mi nie jest przykro, że ta rozmowa zeszła "na takie tory", ale już od progu nie dałaś szans, aby było inaczej, więc pretensje proszę kierować spoglądając w lustro. Poczułem się zaatakowany, to dostałaś po głowie, aby więcej tego nie robić.
    4- Nie masz żadnego obowiązku czytania tego bloga, ani szukania jakichkolwiek informacji na nim. Wszystkie informacje, które tu opisuje pochodzą z maksymalnie wiarygodnych źródeł i najczęściej testowanie wcześniej na sobie.

    Życzę sukcesów w pisaniu blogów. I zrozum wreszcie, problem nie polega na tym, jakimi metodami się zabrać za leczenie raka, ale kto słucha i czy daje się poprowadzić. Na koniec dam Ci radę: jeśli chcesz pomóc mamie i liczysz jeszcze na wyzdrowienie BEZ nawrotu, zabierzcie się za psychikę, bo tam najczęściej tkwi przyczyna. Po prostu czasami zajęcie się ciałem to za mało i dlatego później ktoś pisze, że "B17 zawiodła", a jak miała pomóc, skoro zignorowano najważniejszą część naszej Istoty. Tak, najważniejszą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajny blog. Z tym, że nie podoba mi się to ciągłe udowadnianie ignorantom, że się mylą. Szkoda zdrowia na walkę z trollami. Po co dyskutować z kimś, kto nie ma zielonego pojęcia o czym mówi, a wypowiada się, jakby był ekspertem. Jeśli chodzi o mnie to powoływanie się na opinie lekarzy nie jest argumentem. Wiem czego uczą na studiach medycznych i jacy to "specjaliści" pracują w służbie zdrowia. Klauny żonglujące receptami. Ale, żeby dojść do tego, że na przykład trucie chemią to nie leczenie, trzeba najpierw samemu coś takiego przeżyć albo przynajmniej mieć kogoś bliskiego, kto się wpakował w ten kanał i teraz niestety jest już na tamntym świecie.
      Moje ostatnie 10 lat życia to ciągłe wizyty u lekarzy, oepracje, leki, hormony, sterydy, zastrzyki, strach i fatalny stan psychiczny. Tak leczyli mnie "najlepsi specjaliści" z przewlekłej nieuleczalnej choroby. Nikt nie zapytał chociażby jak się odżywiam.
      Od trzech lat dużo czytam i zbieram informacje. Odstawiłam wszelkie leki i lekarzy, zmieniłam tryb życia, odżywiam się świadomie, stosuję elementy diety Gersona, z sokami i wlewami z kawy, zażywam amigdalinę w postaci tabletek i pestek moreli i... czuję się świetnie! Zniknęły bóle i problemy z cerą.
      Oczywiście nie odwracam się zupełnie od możliwości diagnostycznych. Teraz jednak z dużo większą rozwagą niż kiedyś sięgam po jakiekolwiek leki (choć w zasadzie od dwóch lat nie brałam nawet aspiryny).
      Teraz czuję, że żyję, choć wiem, że proces zdrowienia trwa nadal.
      Choroba nauczyła mnie, że warto dbać o swoje zdrowie. Filozofia świadomego odżywiania zmieniła moje życie i życie moich bliskich.

      Usuń
  11. ja mam 20 lat i zachorowałam na nowotwor zoladka .obecnie jestem po 1 serii chemi i czekam na nastepna juz 8 listpada.boje sie ale jem pestki moreli zobaczymy jakie beda efekty mam nadzieje ze cos mi pomoga.
    a tak naprawde kto nie mial kolo siebie osoby chorej na raka czy sam nie jest chory to nie zrozumie jaki to jest strch i obawa o swoje czy czyjes zycie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powodzenia zycze i wytrwalosci :)
      wspolczuje Ci bardzo choroby, moi rodzice odeszli juz niestety, i zaluje , ze nie wtajemniczalam sie naturalne metody leczenia wczesniej,moze by to cos pomoglo, kto wie,
      oby wszystko poszlo pomyslnie, pozdrawiam :)

      Usuń
  12. Mam pytanie .Czy można spożywać jądra moreli gorzkiej w trakcie chemioterapii.Tadeusz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Panie Tadeuszu nie powinno być przeciwskazań. Działanie ma takie samo jak chemioterapia, ma doprowadzić do rozpadu tkanki zrakowaciałej, pytanie jest tylko czy nie przesadzi Pan z obciążaniem wątroby i nerek (!), bo jeśli W TYM CZASIE nic Pan dla nich nie robi dodatkowo to odradzam. I oczywiście decyzję pozostawiam Panu i polecam kontakt z lekarzem w tej sprawie.

      Usuń
  13. wspaniały blog, wspaniali, pełni pokory i radości zycia ludzie, czasami, żeby pokochać życie i docenić jego zbawczą moc, pokochac ludzi, zwierzęta i wszystko co wokół nas, trzeba zachorować...wiem coś o tym...i teraz wiem, że żyję :-))) pozdrawiam Wszystkich absolutnie :-) M.

    OdpowiedzUsuń
  14. Panie Grzegorzu, Kochani Czytelnicy bloga. Dziękuję, że jesteście. Dodaje mi to sił w walce z nowotworem mojej mamy. Jest 15 lat po wyleczeniu raka piersi i 3 miesiące po operacji nowotworu trzonu macicy (G1). Niestety niedawno pojawiły się podejrzenia o przerzuty do płuc (wyniki w przyszłym tygodniu). Szukamy pomocy wszędzie, gdzie się da. Mocno zainteresowałam się ostatnio niekonwencjonalnymi metodami leczenia raka. Wierzę, że skoro pomogło to tak wielu osobom, to znaczy, że nie może to być kwestią przypadku. Chciałabym Was poprosić o poradę. Gdzie szukać dokładnych informacji na temat chociażby witaminy B17 (o terapii Gersona jest więcej informacji) ? Gdzie / jakie kupować morele, jakie dawki spożywać dziennie itd...? Będę wdzięczna za każdą pomoc, za każdy trop. Z góry dziękuję za wszelkie informacje i życzę wszystkim chorym sił i wytrwałości. Ktoś kiedyś powiedział : "jeśli pacjent bardzo chce żyć - medycyna jest bezradna" :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Czy moglby mi pan podac nazwe strony internetowej gdzie mozna kupic pestki.

    OdpowiedzUsuń
  16. Mam obydwoje rodziców chorych na nowotwory z przerzutami.Straciłam już nadzieję,że pożyją jeszcze trochę.Ale nie poddałam się i dzięki mojemu narzeczonemu, który znalazł coś wspaniałego przeszłam do działania! Ojciec od lutego tego roku bierze pestki moreli gorzkiej i po guzach w obu piersiach nie ma śladu!!! Moja mama,która jeszcze tydzień temu ledwo chodziła teraz sama już wstaje i troszkę chodzi bo zaczęłam podawać jej pestki moreli gorzkiej i vilcacora! Ostatnio jak była pielęgniarka z hospicjum to zdziwiła się,że mama jest w dużo lepszym stanie!

    Pestki muszą być z moreli gorzkiej i można je kupić w sklepach zielarskich.500g kosztuje około 18 zł. Vilcacorę czyli koci pazur (inaczej korę z liany) kupiłam przez internet. Jeśli macie pytania a będę mogła pomóc to piszcie na maila brylancik2009@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej sama jestem w podobnej sytuacji. Moja mama miła nowotwór złośliwy w zeszłym roku na szczęście wycięty i tylko radioterapia. Obeszło się bez chemii. W tym roku tatę dopadł czerniak, i to tak szybko się rozwijający, że lekarze nie chcą nic wyciąć. Wszędzie nam powtarzają że za późno, tylko że przez 2 miesiące odsyłali go od jednego specjalisty do drugiego aż zrobiły się przerzuty do węzłów i płuc. Powiedzcie mi czy ktoś naprawdę wyleczył raka sodą, albo czy choć trochę opanował.

      Usuń
  17. WITAM PANIE GRZEGORZU JA MAM TYLE PYTAŃ ,ŻE NIE WIEM OD CZEGO ZACZĄC,MOJ MĄŻ MA RAKA PŁUC Z PRZERZUTAMI ,NA KOSCI ,PODAJĄ MU CHEMIE,ALE JA OD SAMEGO POCZATKU PODAJE MĘŻOWI GOJE,PIJE NAPAR Z LIŚCI PAPJI ,PODAWANE MA WAPNO Z WITAMINĄ D3,CO DZIEWIEĆ TYGODNI MA PODAWANĄ WITAMINĘ B12 I XYGEVA ,ROBIĘ MU INCHALACJE Z SODY ALE ŹLE SIE PO NICH CZUJE ,GRAWIOLE,MÓJ MĄŻ JEŹDZI NA ROWEŻE NIEMALŻE CODZIENNIE,CHCIAŁAM MU JESZCE PODAĆ JONY KRZEMU ,ALE WYCZYTAŁAM ŻE PO ZNIKNIĘCIU GUZA POZOSTAJE ROPA W P€CACH ,,JAK TĄ ROPĘ ZLIKWIDOWAĆ SKORO LEKARZE NIE TOLERUJĄ TAKIEGO LECZENIA A NIE CHCIAŁABYM ŻEBY MĄŻ MIAŁ ZDROWE PŁUCA ,A NIE DOWIEDZIEĆ SIE ŻE ZGON NASTĄPIŁ PRZEZ ZAKAŻENIE ,CO NIE DAJ BOŻE .MY CAŁT CZAS MAMY NADZIEJĘ ZE MĄŻ SIE WYLECZY,BARDZO DZIEKUJE ŻE PAN POMAGA LUDZIĄ Z TAKIM PROBLEMEM JAK RAK,POZDRAWIAM SERDECZNIE Z POWAŻANIEM GRAZYNA

    OdpowiedzUsuń
  18. Hey. Czy moze ktos powiedziec ile tych pestek przy zaawansowanym raku pluc z przerzutami. diekije za odpowiedzi

    OdpowiedzUsuń
  19. ja stosuję: essiac, krople dr Podbielskiego, jagody goji, młody jęczmień (sproszkowany), pestki gorzkich moreli, płyn - z gotowanego siemienia lnianego. ostatnio słyszałam o herbacie z liściach kaki "Persymona tea leaf" (ten owoc, dostepny czasem w Polsce), witamica C w duzych dawkach

    OdpowiedzUsuń
  20. Panie Grzegorzu -przesyłamy serdeczne ,Swiąteczne Zyczenia - RADOSNYCH i w ZDROWIU Świąt Bożego Narodzenia a na Nowy Rok wszystkiego co tylko najlepsze życzą Irena i Marian Juszkiewiczowie .

    OdpowiedzUsuń

rak jest uleczalny: