poniedziałek, 14 kwietnia 2014

Kilka spraw...

Witam po przerwie :)
Wiem, że dawno nie pisałem, ale zabierałem się do pisania już kilka razy i za każdym razem czuję opór w ciele, poza tym urwała mi się wena, więc jeśli chcesz o czymś przeczytać podpowiedz mi proszę w komentarzu :) odpowiedzi pod hasłem "pisz o czymkolwiek chcesz, bylebyś pisał" (bo takie też dostawałem :) nie będą brane pod uwagę :)

Ale kiedy nie ma mnie tu, to zazwyczaj prowadzę rozmowy w mailach. Zatem...
Gerson nie jest dla każdego.  Nie jest i nie może być dla każdego ze względu na wychładzającą naturę surowej diety lub w większości bazującej na "surowiznie". To jest element o którym się nie mówi, ani nie pisze, zazwyczaj z powodu braku świadomości, a po drugie pewnie dlatego, aby nie odbierać nadziei. Rosjanie mają powiedzienie "gdy człowiek chce życ to i medycyna jest bezsilna" :) w owym przybytku nadziei na Węgrzech krąży powiedzienie "jeśli wiesz, że do wyzdrowienia potrzebny Ci czerwony beret, kupimy Ci czerwony beret" :) Osoby rozpoczynające terapię Gersona od marca mają szczęście można powiedzieć z dwóch powodów: większa dostępność warzyw krajowych po niższych cenach (po zakupy sięgnij do zakładki) oraz dogrzewające organizm słońce. Dlatego jeśli należysz do osób, którym jest wiecznie zimno i nawet latem ubierasz się cieplej niż tzw. większość, przykro mi, ale TG nie jest dla Ciebie. Być może skuteczniejsza będzie dla Ciebie dieta makrobiotyczna, która uwzględnia właśnie ten element w cielesności.

Nie wiem czy wiesz, ale w Chinach latem pije się herbatę zieloną, a zimą wyłącznie białą. Oni mają to w genach. Dlaczego w krajach arabskich pije się herbatę miętową ? właśnie ze względu na wychładzający charakter mięty, poza poprawą trawienia oczywiście. I tak samo jest z herbatami. Zatem, jeśli będąc w Chinach zimą zamówisz zieloną herbatę w restauracji możesz być pewien, że zostaniesz "poczęstowany" również dziwnym spojrzeniem kelnera :) O naturze energetycznej pokarmów wiedziano od dawna, tylko daliśmy sobie wyprać mózgi niestety. Wystarczy posłuchać opowieści naszych babć. Chcąc się rozgrzać jedz potrawy i przyprawy rozgrzewające. Imbir, chili, pieprz (nie tylko ten czarny, ale spróbuj też kajeńskiego "cayenne"). Jeśli przemarzłeś wymocz nogi w gorącej wodzie z dodatkiem imbiru. Imbir dodawaj do kanapek, zup, herbaty...
Hinduscy lekarze ćwiczący się w ayurvedzie, czyli dosłownie "Wiedzy o przebiegu życia" lub "wiedzy o życiu" wiedzą, że człowiek składa się z elementów, które można symbolicznie opisać, co przedstawia poniższy schemat (obraz dzięki Wikipedii):
A jeśli każdy człowiek w swojej istocie jest Inny, ale jednak do siebie podobny... dotarcie do przyczyn, a nie objawów wydaje się być łatwiejsze, a przede wszystkim skuteczniejsze. Medycyna chińska np. mówi, że jeżeli po jedzeniu Ci się odbija to bynajmniej nie jest to oznaka tego, że gospodyni jest dobra, ale tego, że niewłaściwie zbilansowałeś swój posiłek. Wiedza jest ogromna
i rozległa, ale... w trakcie poszukiwań napotkałem na genialną książkę, która w końcu wyjaśnia od poczatku do końca co i jak i po co odnośnie naszego żywienia uwzględniając jego naturę, zasady łączenia, ciepłe, zimne itd Uważam, że to lektura obowiązkowa dla każdego, kto chce wprowadzić zmiany w swoim pożywieniu i poczuć się lepiej. Dla ciekawskich... Ayurveda od 1979 roku jest oficjalnie uznanym systemem medycznym przez WHO, a wiesz kiedy spisano jej prawdiła ? w VII w. p.n.e. Jeśli porównasz teraz ogrom naprawdę wielkiej mądrości, która się z tego systemu wyłania, ktory obejmuje człowieka na poziomie fizycznym, psychicznym i... duchowym, to zobaczysz jak uboga jest nasza medycyna. Szczerze mówiąc jak patrzę na to z boku, to robimy tylko dobre wrażenie. Nie, nie odmawiam zasług odkryciom medycznym, które łamią kolejne schematy, ale są obszary naszej medycyny, które tkwią nadal w średniowieczu :/

Cd...
Jeśli szukasz kompendium tuż po diagnozie dla siebie lub kogoś z rodziny odnośnie tego, dlaczego jednak dieta i psychika jest ważna oraz w ogóle odpowiedzi na pytanie "o co chodzi z tym Nu" to mam dla Ciebie dobrą wiadomość, jest wznowione wydanie słynnego Antyraka. Dr Servana poznałem osobiście podczas jego pobytu w Wa-wie, zaiste niesamowity człowiek, bardzo ciepły i zyczliwy. Chcę Ci powtórzyć po raz kolejny jedno z niewzruszalnych Praw Natury: energia podąża za uwagą. Jeśli zaczniesz swoje myśli kierować w kierunku zdrowia, Twoje ciało również to uczyni. Tu naprawdę chodzi o TWOJĄ ŚWIADOMOŚĆ. Strach jest najczęściej powodowany brakiem Świadomości i Wiedzy. Dlatego na tym blogu powstało Nu rozumiane jako celowe zachowanie organizmu skierowane na jego przetrwanie, a nie unicestwienie siebie. Wiem, trudno to pojąć, ale im bardziej słucham swojego ciała tym coraz bardziej wierzę w jego naprawdę kosmiczną mądrość i widzę jak biologia wyprzedza nasz rozum.

Cd...
W listach od Czytelników wciąż przewija się jedno pytanie "jak jego / ją zmienić, aby chciała...". Odpowiedź: nie da się :) nie możesz nikogo zmienić na siłę, jeśli tego nie chce, nawet jeśli serce Ci krwawi i widzisz, że postępuje wbrew temu, co w tej chwili wypada. Statystycznie najczęściej to panowie są bardziej oporni na zmianę, dlatego mówię, że czasami trzeba pozwolić się zderzyć ze ścianą, aby ktoś otworzył oczy. W krótkim czasie dostałem 3 maile z pytaniami krążacymi wokół tematu "x lat temu zakończyliśmy leczenie.... x lat był spokój, teraz nagle atak i przerzuty i lekarze rozkładają ręce, Panie Grzegorzu pomóż, podpowiedz..." :/ Zazwyczaj moje pytanie w tym momencie brzmi "jak się prowadziliśmy w tym czasie", najczęstsza odpowiedź ? "mama prowadziła normalne życie i jadła wszystko, lekarz powiedział, że może". No i widzisz....
A teraz ciało po raz kolejny ma dość i krzyczy... jak długo chcemy powtarzać te same błędy, aby się czegoś nauczyć ? ile jeszcze osób musi umrzeć, abyśmy jako ludzkość, społeczeństwo przejrzeli na oczy ?

Ciąg dalszy nastąpił...
Gdy przeczytasz historie osób, które dokonały znaczącej poprawy na swojej Drodze do zdrowia, wyłoni się z tego jeden schemat.... ZMIANA !!! Przy okazji, zwróć uwagę, jak często używam słów "zdrowie, zdrowienie" a nie użyłem ani razu "chory, chorować, chorowanie....". Mam nadzieję, że rozumiesz już dlaczego. Wyboru dokonujesz w swojej głowie. Za absolutne minimum na drodze zdrowienia uważam podjęcie pracy nad sobą. Pracę nad sobą definiuję jako świadomie ukierunkowane działania zmierzające do odkrycia intencji, decyzji i emocji, które zaprowadziły Cię przed oblicze onkologa. Słowo "terapia" ma głupie konotacje w naszym społeczeństwie, więc możesz używać "pracy nad sobą". Więc, gdy niedawno napisał do mnie pewien pan z prośbą o radę dla swojej koleżanki, zapytałem czy coś już w tej dziedzinie zrobili... jego odpowiedź była dla mnie nader zaskakując, bo brzmiała "koleżanka jest katoliczką". Powiedziałem mu zatem, że dla mnie bycie praktykującym katolikiem do świadomej pracy nad soba ukierunkowanej na Nu ma się tak jak czytanie Biblii do walki bokserskiej. Na końcu pozostaje niesmak, bo jednego ukrzyżowali, mimo, że chciał dobrze, a drugiemu obili nos. Oczywiście swoją wypowiedź zakończyłem z pominięciem ostatniego zdania. Niestety pan nie był w stanie albo znieść albo zrozumieć tego, co chciałem mu przekazać, więc nawet do diety nie doszliśmy. Aby było jasne: nikomu nie odmawiam prawa do wierzenia w to czy tego kogo wierzy, obojętnie czy piszesz to małą czy wielką literą. To też prowokacja z mojej strony. Wierz ile chcesz, w co chcesz i kogo chcesz, śpij z Biblią i innymi księgami, możesz się nimi obłożyć.... ale gdy przychodzi czas, zakasaj rękawy i idź poszukaj TEJ emocji, która spowodowała, że teraz jako być może pacjent, czytasz tego bloga. Bo niestety kolejna smutna prawda, którą odkrywam o pacjentach jest taka, że bóg i Bóg jest bardzo często kolejną wymówką, aby się sobą nie zajmować. Pomijam aspekt "kary bożej".. bo wiadomo, że jak nie ma na kim psa powiesić to zawsze można na chmurce. Uważam również, że "Bóg tak chciał" można stwierdzić dopiero w momencie, gdy wykorzystałeś wszystkie dostępne Ci metody. Wtedy pozostaje uszanować tę tajemnicę życia - jak ją nazywam. Blisko miesiąc temu chciałem Wam polecić jak dla mnie rewelacyjną metodę pracy nad sobą, której mam sesje za sobą. Ale moja koleżanka terapeutka powiedziała mi tak "nie każdy ma taką łatwość wchodzenia w swoje emocje i uczucia jak Ty, dla kogoś, kto nigdy tego nie robił może byc szokiem to, co tam odkryje, a rak to emocja, której nie widać". W tym momencie przypomniał mi sie list Marzeny, która napisała, że ona też wiedziała CO musi zmienić, aby wyzdrowieć, ale wolała odwracać głowę przez jakiś czas... jeśli czytasz tego bloga już jakiś czas to pamiętasz zapewne posta w którym opisałem swoje wspomnienie z sesji na Węgrzech, gdzie siedząc sam na sam z terapeutką usłyszałem pytanie "dlaczego chciałeś się zabić w ten sposób i co chciałbyś zmienić w swoim życiu, aby wyzdrowieć ?". No cóż... :))) Moja pierwsza odpowiedź była typowo ucieczkowa.... "yyyy, eeeee.... wie pani to nie tak...." tere fere.. a później, gdy pozwoliłem ciału o sobie opowiedzieć... popłynęły łzy i okazało się, że wiem.... bo wiedziałem od zawsze.

Koniec zstepujący...
Zbliżają się wielkimi krokami Święta Wielkiej Mocy... odkrycia której życzę Ci z całego Serca. Ale tak przy okazji... widziałem już dwa kościoły, które miały na szczycie krzyż, którego ramiona "zwisały" będąc skierowane do dołu. Gdy skoncentrowałem się na wymowie tego symbolu ogarnął mnie taki smutek i dół, że czym prędzej się oddaliłem. Później przyszło mi do głowy - nie musisz tego ze mną dzielić to moje refleksje - Jezus odkrył w sobie Moc, którą dzierży Każdy z Nas, bo tak Nam powiedziano, że zostałeś stworzony na obraz i podobieństwo Boga, co dla mnie znaczy, że On i Ty Jesteście Jedno, w swoim dziecku Ojciec zostawił Boską Cząstkę. Później nikt nie zrozumiał jego Przesłania, dopadli go ludzie-kraby i przybili na górze. Ale w tej całej Przemianie była Manifestacja tej Cząstki, która towarzyszyła Jezusowi od początku, więc trzeciego dnia przyszli po niego i zastali tylko głaz. Czemu zatem koncentrujemy się wiecznie i z takim uporem na tym bólu, cierpieniu, smutku i dołujemy jakby to było jakieś wyróżnienie zamiast przykuwać Naszą uwagę do Naszej Siły, Odwagi i Światła w Nas. Bo co ? bo grzech ? Czemu ten krzyż na szczycie budowli nie ma ramion uniesionych do góry przypominając o Chwale ? o tym, że Wiara góry przenosi i że wystarczy, abyś miał wiarę wielkości ziarnka gorczycy i rzekł do góry "góro przyjdź" a zrobiłaby to; że Ty i Ojciec Twój w Niebie jesteście Jedno. A to Nas prowadzi nieuchronnie do pytania... w takim razie co zrobiliśmy z Naszą Wiarą... komu ją oddaliśmy, gdzie zakopaliśmy i po co ? a najważniejsze, jak daleko muszę kopać, aby do niej sięgnąć. Nie potępiaj mnie za to, że mam odwagę dzielić się swoimi przemyśleniami, nie obrażam Cie, myśl co chcesz, wierz w co chcesz, abyś był zdrowy, szczęsliwy i nie krzywdzil.

Życzę Nam zatem Zmartwychwstania Ludzkich Serc.




Jeżeli zainteresowała Cię treść tej wiadomości, zaprenumeruj ten blog i bądź na bieżąco! Wiadomości będą przychodziły na Twoją skrzynkę pocztową :) Jeżeli posiadasz konto na którymś z portali społecznościowych, podziel się tą informacją ze znajomymi :) Poniżej masz odpowiednie wtyczki.

niedziela, 30 marca 2014

Mit dotyczący białka


Zgodnie z zapowiedzią obalamy dziś mit dotyczący białka, które jest głównym zmartwieniem lekarzy i pacjentów. Lekarze boją się, że bez białka pacjent zacznie chudnąć, pacjenci, że zaczną chudnąć i opadną z sił. W gersonie dla pacjentów w ogóle nie mówi się o białkach szczególnie zwierzęcych, bo... białko jest produktem końcowym, jest ciężkostrawne, a po trzecie b. zwierzęce zakwasza. Zamiast tego dostarcza się... budulca dla białek. Oszczędza energie i jest zdrowsze. Ale czym innym jest białko roślinne.

Zatem zapraszam do filmu.

https://www.youtube.com/watch?v=49UQ5hp6S8c



A tu dla miłośników eksperymentów w kuchni:
https://www.youtube.com/watch?v=gwzKsU0EXeI

Pora ciepła powoli nadchodzi, więc surowiznę będzie można stosować częściej. Surowizna wychładza, dlatego gerson jak i inne surowe diety nie są dla każdego.


Jeżeli zainteresowała Cię treść tej wiadomości, zaprenumeruj ten blog i bądź na bieżąco! Wiadomości będą przychodziły na Twoją skrzynkę pocztową :) Jeżeli posiadasz konto na którymś z portali społecznościowych, podziel się tą informacją ze znajomymi :) Poniżej masz odpowiednie wtyczki.

sobota, 29 marca 2014

Poznaj siłę "Dlaczego ?"


Gdy poznasz siłę działania płynącą z "dlaczego / po co ?", "jak" stanie się miłym dodatkiem. Anglicy nazywają to ładnie "The Power of Why".
A tak naprawdę nie będzie Ci potrzebne.
Aby Ci pokazać na czym polega siła płynąca z "dlaczego" opowiem Ci bajkę. Panie zrozumieją bez problemu, panowie być może będa musieli zapytać żeńskiej części siebie o co chodzi.

Dawno temu żyły sobie dwie niewielkie osady. Jedna usytuowana na szczycie góry, a druga na dole, u jej podnóża. Obie prowadziły ze sobą wojnę, choć nikt już nie pamiętał o co. Pewnego razu członkowie osady ulokowanej na szczycie zeszli na dół i porwali dziecko jednej z kobiet. W wiosce wywołało to oburzenie, starszyzna zaradziła, że bezzwłocznie należy wysłać na górę najsilniejszych mężczyzn z wioski. I tak też się stało. A że góra była stroma, pogoda paskudna, więc i warunki wspinaczki trudne. Żadnemu z nich się nie udało. Nad ranem, gdy podejmowali kolejne próby zdobycia góry zobaczyli drobną postać kobiety niosącą w tobołku na plecach skradzione dziecko. Było to tym bardziej dziwne, że kobieta była o wiele mniejsza i drobniejsza od rosłych siłaczy. W końcu zapytali kobietę: "Jak udało Ci się pokonać tak wielką górę podczas, gdy nie mogli tego dokonać najsilniejsi mężczyźni ?", kobieta odparła "To nie było Wasze dziecko". :))
Jeśli Cel po który się wspinasz (obojętnie w jakiej dziedzinie) będzie dla Ciebie tak ważny jak dziecko dla tej kobiety, że będziesz gotów poświęcić dla niego wiele...wtedy Twoje szanse rosną pod sufit, bo napędzany jesteś dodatkowo energią z własnego Serca, własnego pragnienia i żaru Mocy, która wtedy bierze się nie wiadomo skąd. W swojej książce opisującej moją szpitalną przygodę napisałem "Wszystko działo sie tak, jakby prowadzone magiczną ręką... pojawiali się ludzie, książki, zdarzenia".

A jutro obalimy białkowy mit.

Owocnych przemyśleń.


Jeżeli zainteresowała Cię treść tej wiadomości, zaprenumeruj ten blog i bądź na bieżąco! Wiadomości będą przychodziły na Twoją skrzynkę pocztową :) Jeżeli posiadasz konto na którymś z portali społecznościowych, podziel się tą informacją ze znajomymi :) Poniżej masz odpowiednie wtyczki.

czwartek, 20 marca 2014

Dostałem taki list :))))


Powiem szczerze, że jestem pod ogromnym wrażeniem. Tego nie da się opisać i Marzena dała swoją przemianą kilka dowodów na potwierdzenie treści płynących z tego bloga:
- po 1. że można
- po 2. że można
- po 3. że można :)
- po 4. pokazuje jak działa matrix :) i jego towarzysze, więc naocznie zobaczysz w jakim szambie siedzimy po uszy, a chciałoby się powiedzieć po uszy w g... i nazywamy to nie wiedzieć czemu dorosłością.
- po 5. że psychika i jak psychika... wpływa na ciało i pokaże Ci to o czym pisałem rano i już kilka razy "gdy znika źrodło konfliktu, ciało zdrowieje, bo nie ma powodu, aby chorować".To jest to, czego nie rozumie współczesna medycyna i większość pacjentów niestety albo nie chce się przyznać, że rozumie. Sami lekarze (parafrazując) mówią, że "Nu to choroba duszy". Tu zobaczysz to dobitnie. Zresztą mój przypadek to nic innego. Biorąc pod uwagę wielowątkowość listu nie można go skomentować
w kilku słowach, za to wierzę, iż wyciągniesz wnioski samodzielnie.
- po 6. że marzenia o których tyle pisałem mają realną siłę zmiany naszego życia i potrafią Nas ratować z opresji.
- po 7. zobaczysz po raz kolejny jak ograniczona jest rzeczywistość medyczna, więc przestępstwem wobec samego siebie, wobec swojej Świętości (tak, Świętości dobrze czytasz) jako Istoty pochodzącej od Tego w którego wierzysz (w kogokolwiek wierzysz i tak Źródło jest Zawsze Jedno) jest oddawanie szanownym panom i paniom w białych kitlach całości swojej Mocy. Aby była jasność, idź do lekarza, słuchaj lekarza, ale zachowaj przytomny umysł, bo na tym blogu nie raz i nie dwa było pokazane, że nawet jeśli ktoś dostał "wyrok"... to po prostu nic nie znaczy, ABSOLUTNIE NIC, bo jak mawiają rosjanie "gdy człowiek chce życ to i medycyna jest bezsilna" :)
- po 8. dzięki temu listowi dokona się podsumowanie wielu moich wysiłków zmierzających do tego, aby pokazać wszystkim zdrowiejącym, których terapie nie działają, są bezskuteczne, albo lekarz rozkłada ręce, że... jeśli przyczyną / konfliktem / ogniskiem zapalnym zwij to jak chcesz, jest psychika... to możesz dobrać najlepsze diety, a problemu w sobie nie rozwiążesz to nie przesądzając niczego i zostawiając jeszcze miejsce dla Szefa Wszystkich Szefów, jeszcze długo można wypatrywać końca Drogi...

Dzisiejsze pytanie na śniadanie nie było przypadkowe. Zresztą jak wszystko na tym blogu, bo jest on opowieścią.

Ten list pokazuje też Prawdziwe Emocje i przekonania "bez ściemy", jakie w sobie odkryła i zwróć uwagę, że bierze za nie odpowiedzialność, tzn. przyznaje się, że "mniej lub bardziej świadomie" przyjęła je jako swoje. Zobacz, które do Ciebie pasują... szczególnie te "miłosne". Znasz to skądś ?

A zatem... zanurz się w tę niezwykłą opowieść o dzielnej, silnej i mądrej kobiecie, która pewnego dnia... postanowiła (podjęła decyzję), że ma już dość :) czego ? wielu rzeczy: siebie, chorowania, otoczenia, swojego życia... kiedy ktoś pyta się mnie "po czym poznać, że jestem gotowa do zmiany" odpowiadam "jeśli pytasz to znaczy, że nadal nie jesteś, bo już byś to zrobiła, to nie świątynia dumania to wewn. postanowienie, to iskra, która uruchamia cały proces wewn. przemian i lokomotywa, która, gdy raz puszczona w ruch  musi dojechać do celu" a po drugie "zazwyczaj wtedy, gdy poziom bólu w naszym życiu przekracza ustalony próg" to trochę tak jak z wizytą u dentysty... piecze i boli, ale da się żyć... do czasu.

Jeśli nie zrozumiesz pewnych treści to szukaj kontekstu i wróć do porannego Pytania. Pewna część Ciebie może użyć podczas czytania tego listu kilku wybiegów, abyś nie zrozumiała.
Od dawna już chciałam do ciebie napisać... ale jakoś się nie zeszło.

Moje odwracanie głowy zaczęło się kończyć kiedy zdecydowałam się na spotkanie z Panią Teresą. Prosiłeś kiedyś o opinię o tym spotkaniu. Pamiętam że napisałam coś...
Spędziłam z nią godzinę na skype płacząc. Ja chyba umawiając się na to spotkanie czułam w głębi siebie co to oznacza - zupełnie tak jak piszesz. Pamiętam ( bo to już ponad rok temu) że na koniec powiedziałam jej że te zmiany oznaczają rozwód... pocieszała że nieprawda. Czas pokazał że to ja miałam rację.

Myślę że nie mogło być inaczej. W końcu było pytanie- ja czy małżeństwo.
W trakcie terapii przypomniałam sobie moment sprzed 8 lat przed zachorowaniem kiedy zabroniłam sobie czuć- bo mi nie wolno, bo to jest mój mąż, bo przysięgałam. Byłam całodobową służącą. No cóż, taka była moja decyzja, mniej lub bardziej świadoma. "Bo jak będę doskonała to zasłużę na miłość."

Dwa lub trzy lata wcześniej usłyszałam od męża że sie starzeję i się już nie nadaję. Przez kolejny rok stawałam na głowie żeby sie nadawać, a potem przyszła wizyta u onkologa... byłam sama, na biopsję jechałam sama, Guzy 20 i 11mm. Mąż nie pomagał w żaden sposób (kiedy poprosiłam o sok usłyszałam -to sobie zrób) ale też nie przeszkadzał za co mu jestem wdzieczna. Nie chciałam sie poddać operacji, kolejna kontrola- urosły do 27 i 18mm. Akurat przechodziłam na Gersona, do dziś nie wiem jak ja to połączyłam z pracą, domem, dzieckiem... Kontrola- stare nie urosły, za to pojawił się nowy w drugiej piersi. Załamałam sie wtedy. Zaczęłam mieć myśli samobójcze, zaczęłam mówić głośno że potrzebuje terapeuty.

Aż na imprezie na środku pięknej sali balowej usłyszałam że "jestem rzeczą, przedmiotem i powinnam się do tego wreszcie przyzwyczaić". Uświadomiłam sobie, że to nie był pierwszy raz, ale ja to po raz pierwszy usłyszałam. Twojego maila - dlaczego nie chcesz żyć ? - wraz z pytaniami pomocniczymi- przeczytałam dwa tygodnie wcześniej. To był dzień przebudzenia. Powiedziałam -mam dość -i wdrożyłam w życie natychmiast. Przestałam zgadywać życzenia, czytać w myślach ,biegać z herbatkami itd. Po raz pierwszy miałam odwagę powiedzieć że źle się czuję i wrócić w południe do łóżka. Wtedy zdecydowałam się na spotkanie z Panią Teresą. Zaczęłam pisać codzienne afirmacje które mi zaleciła. trafiłam do psychologa i "przyszła" do mnie książka Luise Hay "Możesz uzdrowić swoje życie" (tu inna książka tej samej autorki). Powiększyłam liczbę afirmacji i była to stała wykonywana przeze mnie codzienna czynność jak mycie zębów i kawa na odwrót. Minął kwartał -kolejny guz, znów kwartał -kolejne dwa. Pomiędzy tymi badaniami u onkologa klinicznego poszłam na bardziej kompleksowe badania- bo zaczęłam myśleć. Komórki rakowe były wszędzie- w głowie, w kościach szczęk (mam martwe zęby!), w prawym płucu, w nerce, w woreczku żółciowym. Dobrał mi suplementację i zabronił jeść owoców- ukryty cukier. I trzymałam gersona. I zioła.

Proces odchodzenia od męża zajął mi 10 miesięcy.
Przez pierwsze 3-4 chyba jeszcze miałam cichą nadzieję jednocześnie widząc ze jestem naiwna. Mąż awanturował się co dzień. Przypominało to tupanie małego chłopca - zmień się z powrotem bo wtedy było mi z toba wygodnie. Wciąż miałam temp 35,0 bardzo szybko się męczyłam, więc po prostu przyglądałam się mu jak wrzeszczy.

Koleżanka mi powiedziała- usiłujesz się wyleczyć w miejscu które doprowadziło Cię do choroby...
Znalazłam sobie mieszkanie i wyprowadziłam sie z córka. Zostawiłam dom który wybudowałam, sad i ogród który sadziłam. Ale nie ma takich rzeczy których nie dałoby się kupić jeszcze raz.
Ciekawe jest że guzy ( 27mm i 18mm) przestały rosnąć kiedy podjęłam regularną terapię u psychologa. Ale wciąż rosły nowe. Mimo diety (Gerson) suplementów, ziół i pracy z sobą. I nagle w ciągu 3 miesięcy (od wyprowadzenia się) 4 mniejsze guzy zniknęły, a największy zmniejszył się o 5mm- słowa lekarza onkologa "Musiałem go złapać pod innym kątem bo niemożliwe żeby zmalał". (!!!)
Najtrudniejsza była właśnie zmiana myślenia. Ale da się. Czasem tylko bardziej boli.
Bodźcem było pytanie od Ciebie- Do czego musiałabyś wrócić jeżeli byś wyzdrowiała...

Wiesz co mi pomagało w najtrudniejszych momentach? Prosta rzecz którą poleciła mi zrobić Pani Teresa, kazała mi wypisać na kartce czego chcę w zyciu. Wypisałam od razu 4 punkty wśród nich był szacunek, a potem dołożyłam jeszcze dwa- chcę żyć w zgodzie ze sobą i chcę żyć bez poczucia winy. I kiedy awantura trwała w najlepsze brałam do ręki zeszyt i czytałam samej sobie czego ja chcę w życiu. Tak tego właśnie chcę, zamykałam zeszyt i robiłam swoje. Ze stoickim spokojem.
Odkryłam (czytając Anthony de Mello) że kiedy stajemy się niezależni od opinii innych jesteśmy dla nich przerażajacy- bo nie da się nami manipulować.
Niedawno koleżanka powiedziała mi, że jestem dla niej wzorem ale nie moze mnie lubić bo jestem taka dziwna...

Na tą chwilę? Brak komórek rakowych, guzy które zostały są coraz mniejsze. Czuję się świetnie, nadal chodzę na terapię. Czytam mądre książki( te dziwne), pracuje nad sobą, uczę sie medytacji, nie mam telewizora i nie zamierzam mieć...
Ostatnio odkryłam świetne czyściki na bazie nanosrebra, od tej pory w domu z chemii mam tylko proszek do prania. Nawet tłustą patelnię umyję bez problemu tym czyścikiem w zimnej wodzie. trochę kosztują ale są bezkonkurencyjne.

Pozdrawiam słonecznie
No co tu można powiedzieć więcej.... poza tym, że z pewnych powodów wszystkie informacje powyżej jak i te na blogu powinieneś traktować jedynie w celach informacyjnych i nie możesz ich traktować
w żaden sposób jako zachęty do rezygnacji z kuracji klinicznej, ale to przeciez oczywiste dlaczego tak piszę..

Cieszę się, że ten blog przynosi tak widoczne rezultaty :) Zatkało mnie szczerze mówiąc..
Dziękuję Ci Drogi Przyjacielu, że chcesz go nadal czytać i a Tobie Drogi Pacjencie kimkolwiek jesteś składam hołd Twojej walce, determinacji, bólowi, którego doświadczasz i uporowi z którym tak zażarcie trzymasz się jeszcze chwiejących się przystanków nie widząc tuż za nimi Przystani.Droga do Zmiany może wydawać się "niemożliwa", ale wiedz i pamiętaj, że skoro inni już nią szli to Ty także możesz, a jak zabraknie Ci sił to pamiętaj, że stworzył Cię Bóg na swój obraz i podobieństwo Swoje Cię stworzył (obojętnie kogo masz teraz przed oczami), więc Twoim Dziedzictwem jest niewinność, lwia odwaga, wiara, która góry przenosi i niezłomny umysł. Cała reszta jest oszustwem. Ale po ten diament musisz sięgnąć wgłąb Siebie.



Jeżeli zainteresowała Cię treść tej wiadomości, zaprenumeruj ten blog i bądź na bieżąco! Wiadomości będą przychodziły na Twoją skrzynkę pocztową :) Jeżeli posiadasz konto na którymś z portali społecznościowych, podziel się tą informacją ze znajomymi :) Poniżej masz odpowiednie wtyczki.

Pytanie na śniadanie


To pytanie jest kluczowe w procesie zdrowienia, choć niewielu nadal rozumie jego wagę. Wykonanie w praktyce jest trudniejsze, ale możliwe.
Zatem...
Gdybyś dzisiaj na swojej Drodze spotkał wróżkę, elfa lub po prostu Boga i powiedziałby do Ciebie:
"Jeśli Twoje wyzdrowienie zależałoby od tego, co chciałbyś zmienić w swoim życiu, aby wyzdrowieć... co by to było ? Praca, związki, seks, relacje z ludźmi, rozwiązanie przeszłości ?

80% pacjentów zna tę odpowiedź, ale woli o tym nie myśleć, bo zazwyczaj jest tego za dużo, tym samym odwracając głowę, odwracają się od samych siebie. Reszta jest nieprzytomna i nie widzi naprawdę. Spotkanie z samym sobą "bez ściemy" jest trudne, ale pomyśl o tym, co jest nagrodą. No i miej świadomość, że myśli to tylko myśli i można je po prostu zmienić. Cokolwiek robisz w swojej kuracji... miej zawsze wizję Celu. Tak robią Zwycięzcy. Michael Phelps - wielokrotny olimpijski mistrz świata w pływaniu, kilka lat wcześniej przed wskoczeniem do basenu mówił do Siebie "Jestem mistrzem świata". Kilka lat później już nie musiał tego powtarzać, zrobiło to milion osób wokół niego  i kilkanaście razy więcej przed odbironikami tv :)
Cel - Plan - metoda - motywacja - wykonanie - konsekwencja - determinacja.

PS. niektóre z tych prac można wykonać w sobie.

Jeżeli zainteresowała Cię treść tej wiadomości, zaprenumeruj ten blog i bądź na bieżąco! Wiadomości będą przychodziły na Twoją skrzynkę pocztową :) Jeżeli posiadasz konto na którymś z portali społecznościowych, podziel się tą informacją ze znajomymi :) Poniżej masz odpowiednie wtyczki.

niedziela, 16 marca 2014

"Nie mogę tego w sobie pomieścić"


Pokazę Ci dziś kolejny przykład tego jak biologia i psychika... idą w parze.
Napisała do mnie Pani, która nie jest po diagnozie Nu, ale prosiła o wskazanie drogi w innych problemach. Jednym ze zdań, która przykuło moją uwagę było:
 "Dookoła mnie dokonalo się tyle zmian, że nie mogę tego w sobie pomieścić".
Dlatego moje następne pytanie zabrzmiało: "Czy jednym z problemów z którymi się borykasz jest duża nadwaga albo po prostu otyłość ?"
Odpowiedź jaką otrzymałem tylko w części mnie zaskoczyła:
"Skąd Pan o tym wie, przecież Panu nie powiedziałam. Jest Pan jakimś jasmowidzem ?"
Jasnowidzem (jeszcze) nie jestem :) zresztą potrafi to każdy z Nas. W takim razie skąd wiedziałem o problemie tej Pani z utrzymaniem prawdłowej wagi ciała, która pozwoliłaby jej cieszyć się życiem na jakie zasługuje ? Widzisz... na początku było co prawda Słowo... ale później przez wiele tysięcy lat była tylko biologia. Nasza "istota psychologiczna" jak to ktoś niedawno nazwał wykształciła się dopiero w ostatnim i to bardzo wąskim (biorąc pod uwagę zakres trwania ewolucji) odcinku czasu. W związku z czym każde doświadczenie świata zewnętrznego tłumaczymy poprzez Nasz mózg na... język ciała / język biologi, bo przecież innego nie znamy. Ciało tej Pani chcąc... pomóc jej w usunięciu konfliktu o treści "nie mogę tego świata pomieścić"... po prostu zwiększyło swoją objętość, aby... mogła ten świat w sobie w końcu pomieścić ! Na poziomie intelektu może to brzmieć inaczej np. "nie mogę tego świata zrozumieć" ale... język biologii nie zna słowa "rozumieć", jest mu obce, dlatego zostało przetłumaczone zgodnie ze słownikiem tej Pani na "pomieścić" i wynik końcowy był właśnie taki. Teraz mam nadzieję po raz kolejny zrozumiesz dlaczego proszę abyś uważał na słowa, które wypowiadasz na swój temat. To co nieświadomie w ten sposób robisz to wydajesz sobie kolejne instrukcje, w którą stronę ma pójść Twoje ciało. NLPowcy wiedzą o tym od dawna. Wokół manipulacji słowami, które mają w Tobie wywoływać określone reakcje jest już cała nauka. Czy wiesz jak łatwo się obronisz ? zachowując Świadomość Siebie. Kiedy jesteś w stanie "widzieć" swoje myśli, reakcje, impulsy płynące z ciała to jesteś w stanie nad nimi zapanować. A jeśli chcesz zrobić sobie test idź bez pieniędzy :) na jeden z bezpłatnych pokazów garnków, patelni i super pościeli organizowanych w Twoim mieście. Gospodarze tych spotkań znają człowieka na wylot, będziesz miał piękne laboratorium swojej osoby, prawie jak wiwisekcja :). I koniecznie zabierz ze sobą kogoś, kto na wszelki wypadek CIę powstrzyma :) Nie muszę przypominać, abyś w domu zostawił także długopis do podpisania um. kredytowej :)))


Powie teraz ktoś: dość przewrotne, czy ten mózg nie wie, że na wybiegach królują modelki bla bla bla etc ? Mózg nie wie, ponieważ w zakresie jego spektrum postrzegania najważniejsze jest... przetrwanie.

Kiedyś napisałem posta, że zostałem "ojcem" dziecka  Małgosi :) Małgosia miała problem z zajściem w ciążę, lekarze skrobali się w głowę i mówili, że "już dawno powinna mieć pani dziecko". Być może na studiach medycznych nie uczą, że w momentach, gdy ciało widzi zagrożenie ciąży po prostu samo z siebie nie dopuści do zapłodnienia. Napisała w tej sprawie do mnie, więc na logikę musiało być tam coś, co po prostu organizmowi szkodziło. Co zrobiła Malgosia ? przeprowadziła wraz z mężem kurację przeciwgrzybiczą, zmieniła dietę (choć nie musiała chudnąć), zaczęła ćwiczyć jogę i techniki oddechowe.... a teraz jej synek rośnie jak na drożdzach :)) Proste ? A czasami bioterapeuta musi odwrócić polaryzację biegunów między kochankami. Ale najpierw biologia.

Inny przykład ? naukowcy badający lwy żyjące na sawannie doszli do wniosku, że lwica posiadająca do dyspozycji mniejsze terytorium rodziła mniej małych niż ta, która miała większy obszar, a więc więcej pożywienia, więc większe szanse na przetrwanie młodych. Dlaczego ? nie wiadomo, ale istnieje jakaś Nieświadomość Biologiczna, która w mądry sposób steruje całym procesem. A z życia ludzi ? słyszałeś zapewne o "instytucji" tzw. mamki (dzięki Krzyś za przypomnienie). Kto to był ? były to często panie w wieku 40+, które służyły za źródło pokarmu dla noworodków na dworach i w pałacach w których piastunka korony nie mogła sobie pozwolić na ich wykarmienie. Owa Nieświadomość Biologiczna kierowała procesem laktacji u osoby, która z medycznego punktu widzenia mieć jej nie powinna, w końcu w ciązy nie była, a jednak... zagrożenie brakiem pokarmu uruchamiało proces, który mial temu zapobiec. Pamiętasz, że liczy sie przetrwanie. I pewnie przykładów masz wokół siebie wiele, teraz będziesz spoglądał na siebie inaczej. Nie jest dla mnie np. jasne dlaczego prostata u mężczyzn (nie mówię o łagodnym przeroście) związana jest z konfliktem straty / utraty kogoś lub kontaktu z tą osobą, ale coraz bardziej jasne staje się dla mnie dlaczego np. kobiety reagują zmianami w piersi po rewolucjach w ich życiu rodzinnym. Tutaj związek między piersią a dzieckiem / domem / pracą staje sie już bardziej oczywisty. W naszym słowniku mamy wszakże powiedzenia "wychować żmiję na własnej piersi", "coś mi tu śmierdzi", "nie mogę go strawić", "rzygać mi się chcę na myśl o...", możesz przypomnieć inne. Do czego one się odnoszą ? do psyche ? no nie, właśnie do biologii !!

Język biologii wydaje się tylko na pozór skomplikowany. Takim się wydaje, ponieważ zaczęliśmy uprawiać "kombinatorykę", niech matematycy nie poczują się urażeni, zrobiłem to celowo :)


Jeżeli zainteresowała Cię treść tej wiadomości, zaprenumeruj ten blog i bądź na bieżąco! Wiadomości będą przychodziły na Twoją skrzynkę pocztową :) Jeżeli posiadasz konto na którymś z portali społecznościowych, podziel się tą informacją ze znajomymi :) Poniżej masz odpowiednie wtyczki.

środa, 5 marca 2014

Ponad tęczę...

Muzyka zmienia... nastroje i obyczaje... a skoro zmienia nastrój to i samopoczucie, ale może też ściągać w dół... dziś mam dla Ciebie 2 utwory, które "dają po garach" :) jak mawia dzisiejsza młodzież.

Pierwsza propozycja należy do Łagodnego Olbrzyma jak zwykli go nazywać ziomkowie...
I nie wiem czemu, ale ten utwór ma w sobie coś... i budzi tęsknotę...

Mój przyjaciel napisał kiedyś taką piosenkę:
Obezwładniał mnie strach...
Brak odwagi przed skokiem.
Duże wysokości budzą... niezmierzoną tęsknotę
Skacz... rozwiń skrzydła
Dla czepialskich, nie chodzi tu o fizyczny skok :) więc poznaj Israela Łagodnego Olbrzyma.
http://www.youtube.com/watch?v=w_DKWlrA24k

Drugi utwór... to po prostu sama słodycz, która otacza świat :) ten clip obejrzało 59 mln osób :))
http://www.youtube.com/watch?v=Us-TVg40ExM

A tak o pięknym świecie opowiadają dzieci... http://www.youtube.com/watch?v=ddLd0QRf7Vg
Czy potrafisz sobie TO wyobrazić ? http://www.youtube.com/watch?v=bvFLKyAGzzI&list=RDddLd0QRf7Vg

Ten dzisiejszy post jest odpowiedzią na szaleństwo, które ogarnia świat. Nie było mnie kilka dni a dziś nagle ktoś się zapytał "Czy Pan nie martwi się wojną ?". Moja odpowiedź zabrzmiała "jaką wojną ?". Niestety Pan ten był bardzo zdołowany owym faktem. Prawda jest taka, że jeśli problem ten będzie dotyczył nas bezpośrednio dowiesz się o tym. Do tego czasu... możesz wybrać jak się czujesz. Zresztą zawsze mogłeś. Pewien terapeuta powiedział mi kiedyś "chcąc pomóc komuś siedzącemu w dole, nie możesz do niego wskoczyć razem z nim". Odpowiedz sobie sam... czy to, że będziesz skupiał swoją uwagę / energię na fakcie wojny coś zmieni na lepsze ? a jeśli istnieje realne zagrożenie... czy skupiając się na przeciwnym biegunie... możesz pomóc ? z pewnością o 1000% bardziej.
Wiedz, że istnieje konkretny powód dla którego obecnie dzieje się tak, a nie inaczej na świecie. Zasilajmy więc tę wizję świata, którą chcemy widzieć dookoła Nas.

John Lennon kiedyś powiedział "Sen, który śnisz sam, pozostaje tylko snem. Sen, który śnimy razem jest rzeczywistością." Wiem, że na tym blogu było sporo o Budzeniu się ze Snu, a tu nagle taki tekst, ale wyrażam też nadzieję, że czujesz różnicę pomiędzy oboma zjawiskami. Zatem odpal guzik Play na swoim monitorze i naładuj otoczenie wokół Ciebie nutą słodyczy.

Jeżeli zainteresowała Cię treść tej wiadomości, zaprenumeruj ten blog i bądź na bieżąco! Wiadomości będą przychodziły na Twoją skrzynkę pocztową :) Jeżeli posiadasz konto na którymś z portali społecznościowych, podziel się tą informacją ze znajomymi :) Poniżej masz odpowiednie wtyczki.