sobota, 27 sierpnia 2011

Jak rozmawiać z pacjentem

"Jak mam się zachować, gdy dowiedziałem się, że ktoś bliski jest chory na nowotwór, pewnie mam być silny" ?

Przede Wszystkim Masz Być Człowiekiem ! z całym repertuarem uczuć i emocji, które dostałeś.
Żyjemy w społeczeństwie, które ma mózgi w kropki i takie tematy jak Bóg, seks, rak, śmierć są wciąż tabu i będą. Czas to zmienić !

Zatem przede wszystkim wiedz, że po drugiej stronie siedzi WCIĄŻ ŻYWY CZŁOWIEK. Jeszcze nie umarł, nadal funkcjonuje, być może ma swoje cele, plany i marzenia. BARDZO mu pomożesz jeśli zobaczysz go właśnie takiego jakim był do tej pory, czyli Zdrowego. Dlaczego ? Pragnę Ci po raz 13 przypomnieć, że Twoje Myśli Mają Moc Sprawczą, pacjent siedzący na przeciwko bez względu na to jakie są powody dla których stworzył chorobę, albo dlaczego się przyczynił zasługuje wciąż na życie i na to, aby wyzdrowieć, nie dokładaj mu. Zrobiono kiedyś taki eksperyment: do klasy uczniów słabych i agresywnych przyprowadzono nowego nauczyciela, któremu powiedziano, że "ma do czynienia z dziećmi wybitnie uzdolnionymi". Po zakończeniu semestru mimo trudności materiału okazało się, że dzieci osiągały wyniki jak ponad przeciętnie uzdolnione dzieci. Podobny eksperyment zrobiono u dzieci z dobrymi ocenami tyle, ze nauczycielowi powiedziano, iż ma do czynienia z dziećmi słabymi. Wynik zaskoczył wszystkich ! Braki w nauce i niestosowne zachowanie. Co się zmieniło ? TYLKO WIZJA nauczyciela / jego wyobrażenie i myśli nt. tych dzieci. Więc WSPIERAJ swojego członka rodziny myślami. Jeśli będziesz go widział chorym... a jeśli zobaczysz go tylko w stanie przejściowym (to tylko grypa) zobaczysz, że może stać się cud. Pamiętasz co mówiłem o problemie i wyzwaniu ? O to dokładnie chodzi.

Jaka jest różnica między Tobą a lekarzem wschodu ? Ty widzisz onkopacjenta jako zazwyczaj umierającego (bo tak Ci wmówiono) a lekarz wschodu widzi chorobę jedynie jako zaburzenie przepływu energii w ciele. Więc jaki jest problem, abyś widział to tak samo ? Twoja Wola i to co między uszami :)

Co to znaczy, że masz być Człowiekiem z całym repertuarem uczuć ? To znaczy, że masz sobie pozwolić jako pierwszy na wszystkie emocje jakie się pojawią. Jeśli wracasz z podróży albo przyjeżdzasz z daleka na wieść o chorobie i macie ochotę sobie popłakać ZRÓB TO ! rzuć się w ramiona, płacz, ściskaj, głaskaj, całuj i przytulaj ! pozwól sobie na to, w życiu i tak na niewiele sobie pozwalamy, więc możesz choć w tej jednej chwili puścić i pokazać swoje człowieczeństwo. Zaznaczam, że maska Twardziela ma się do tego jak pięść do nosa.

A gdy nadejdzie wieczór, usiądźcie razem, zgaś telewizor, radio, wyłącz telefon, weź go za rękę i zapytaj go "jak się z tym czujesz". Pytanie jest zgoła inne od "jak sie czujesz w ogóle" ? a jak się można czuć mając takie wieści na karku ? Widzisz różnicę ? Dzięki temu pytaniu możesz dostać odpowiedź, której nawet się nie spodziewałeś. Jeśli popłyną łzy niech płyną... jeśli chcesz płakać, płacz, płaczcie oboje, pozwólcie się temu wysycić, ono się kiedyś skończy :)
Ale nie użalaj się nad sobą. Jeśli ktoś ma doła najgorsze co możesz zrobić to wskoczyc razem z nim do dziury, kto Wam wtedy poda rękę ? Patrz na tę osobę przytomnie. Czasami jej cierpienie będzie jedynie odgrywanym społecznie nakazem, "bo wypada cierpieć" a wcale tak nie jest. Nie musisz być psychologiem by rozumieć o czym mówię. To tak jak widzisz, gdy ktoś sztucznie się uśmiecha, sztucznie wyraża żal... tak i pacjent czasami zaczyna odgrywać społeczny prikaz "rak = smutny". Im szybciej się od tego odetniesz tym lepiej. Czasami po prostu nie jesteśmy świadomi swoich emocji / Siebie, bo polecenie, które nam wcześniej wszczepiono do głowy było nacechowane tak silnym ładunkiem emocjonalnym, że tracimy "przytomność" i po prostu nieprzytomnie odgrywamy.

Jeśli widzisz, że pacjent ucieka od odpowiedzi wymówkami "aaaa wiesz jak to jest, pójdę na chwilę do szpitala, dadzą chemię i będzie ok" czyli prześlizguje się po powierzchni... niech to będzie dla Ciebie znak, że coś ukrywa. A ukrywa prawdziwe emocje, które się za tym kryją. Zapytaj wtedy jeszcze raz czy się boi, ale nie naciskaj. Niestety lekarze robią czasami takie sito z mózgu TOTALNIE ignorując uczucia pacjenta, że za tę część kuracji powinno ich się... Za odbieranie chorym nadziei. Lęk przed kontaktem z własnym bólem jest czasami większy niż lęk przed popłakaniem sobie w obecności innych. A do tego dochodzą społecznie odgrywane role "prawdziwi mężczyźni nie płaczą" (jakby to miało cokolwiek wspólnego z Prawdziwością), "jako matka muszę być silna, nie mogę się załamać" itd to tylko mikro-wycinek tego co czai się pod spodem, dlatego często ułatwisz Wam sprawę korzystaj z psychoonkologa.

Jeśli są w Tobie emocje/ uczucia, które chciałbyś wyrazić poza tymi, którymi możesz dokopać to zrób to. Jeśli chcesz za coś przeprosić, prosić o wybaczenie, wybaczyć... zrób to. Gdy byłem w klinice Gersona w trakcie jednego z wykładów Pani Beata Bishop (współautorka zielonej książki o TG) opowiadała historię z łóżka szpitalnego. Opiekowała się (jako terapeutka) pacjentką, która miała siostrę. Z rozmowy jasno wynikało, że zerwana wieź z siostrą i poczucie winy za jakąś żywiona urazę spzzed lat doprowadziło do choroby. Gdy Beata zapytała ją czy chce, aby ją tu przywieźć ta stanowczo odmówiła (gierka ego, przywali o ziemię a nie przeprosi). Więc Beata sama zadzwoniła po siostrę mówiąc, że to mogą być ostatnie chwile, które mogą spędzić razem. Gdy siostra pojawiła się na sali szpitalnej obie wybuchnęły płaczem, ściskając się i tuląc przez 30 minut... wylały morze łez, a przeprosinom nie było końca. Gdy Beata przyszła następnego dnia - nasza pacjentka lśniła i... po dwóch tygodniach zaczęła się remisja :) A przecież... nie podano żadnego niezwykłego leku poza odrobiną miłości. Piękne ?

A później możesz opowiedzieć historię młodego człowieka, który też przeszedł chemię i miał guza 3 x większego niż Ty i teraz wspiera innych pacjentów i prowadzi bloga :) i niedawno go poznałem i może Ci powiedzieć co zrobić, aby Tobie tez się udało. Aaaa i mam jego komórkę i skype i gg :)) więc możemy z nim porozmawiać.
Na prawdę ? Tak, codziennie od 9-23 :) I udało mu się ? Udało. Chcesz posłuchać ? proszę :)

Bądź partnerem, wspierającym mądrym partnerem w tej szpitalnej wędrówce.
Nawet jeśli ta osoba zakończy życie gwarantuje Ci, że ta chwila będzie święta i na długo pozostanie w Waszej pamięci.

Aha... i wal rodzinę po głowie :) wszystkie ciotunie, babunie, psiapsióły, które będą próbowały siać zamęt, a będą, chociażby z własnego lęku o siebie - niech wiedzą, że lekarze jednak nie wiedzą wszystkiego, nie mają komplementarnej wiedzy i że są dziedziny leczenia o których za 100 lat się nie dowiedzą, bo firmom farmaceutycznym to się po prostu nie opłaca. Bardzo często też obawy o własny błąd pacjentowi radzi się "iść na kolejną chemię", bo zaangażowanie własnego czasu jest już nie do wyobrażenia. "Terapia Gersona ? chyba żartujesz, gdyby to było takie dobre lekarze by dawno o tym mówili" - jak usłyszałem - o święta naiwności !


Jeśli nie widzisz w mailu linka do poprzednich filmów - odwiedź bloga.
Przy okazji - po prawej stronie bloga jest mała niespodziewajka :) Może znajdziesz coś ciekawego.


Jeżeli zainteresowała Cię treść tej wiadomości, zaprenumeruj ten blog i bądź na bieżąco! Wiadomości będą przychodziły na Twoją skrzynkę pocztową :) Jeżeli posiadasz konto na którymś z portali społecznościowych, podziel się tą informacją ze znajomymi :) Poniżej masz odpowiednie wtyczki.

3 komentarze:

  1. Grzesiu poruszasz wyjątkowo trudny temat. Tak niewielu ludzi potrafi rozmawiać z osobami chorymi. Zazwyczaj w momencie w którym dowiadujemy się, że ktoś cierpi na chorobę posiadającą wyższy wskaźnik umieralnośći niż pozostałe, zamieramy w przerażeniu. Nie wiemy co zrobić, jak się zachować, co mówić. Jeśli tylko możemy - unikamy tej osoby i jej bliskich... bo niby jak teraz postępować?
    Każdy z nas chyba spotkał się z sytuacją, w której nie mówi się pacjentowi o tym jak bardzo jest chory... Czy to dobrze? Czy przypadkiem nie odbieramy tym samym pacjentowi szansy na uzdrowienie? Choroba jest przecież sygnałem. Sygnałem DLA NIEGO, nie dla nas! Czy mamy więc prawo ukrywać przed nim ten sygnał?

    Faktycznie szczera i otwarta rozmowa w takiej sytuacji jest bardzo trudna. Ale warto stawić czoła temu wyzwaniu. Zdecydowanie lepiej jest wypłakać się razem z chorym niż udawać, że w ogóle nic się nie dzieje. Takie udawanie sprawia, że każde z nas cierpi osobno w milczeniu. Jedno przed drugim udaje. I to w momencie, w którym najbardziej przecież potrzebujemy wsparcia i bliskości drugiej osoby.
    Pomyślmy o tym zanim po raz kolejny oszukamy i przemilczymy...

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja uważam, że ludzie powinni oswoić się z hasłem RAK. To często mniej niż zapalenie płuc. Zostaliśmy wystraszeni machinami z chemioterapią, no bo skoro trzeba zaż tak drastycznych środków, to pewnie ten rak jeszcze straszniejszy. A to biedactwo przekarmione truciznami dawkowanymi systematycznie wcale nie chce w nas być. Czeka, aż zaczniemy jeść co matka natura zdrowego stworzyła i nas opuści samo.

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo dobry artykuł. Do tego dodaję znaleziony w sieci ogólnikowy na ten temat o rozmowach http://www.opcja.vot.pl/?p=4 także może być pomocny.

    OdpowiedzUsuń

rak jest uleczalny: